|
Blog > Komentarze do wpisu
GOOGLE - MY LOVE?
Wielki Brat patrzy na Ciebie z miłością - odwzajemnij ją.
Kolega Slawkas przeniósł swojego bloga na własną domenę. Tu garść uwag - świetny design, fajna favicona, trzymam kciuki (czy to ostatnie to uwaga?) - ale najważniejsze w tym momencie są motywy, dla których Slawkas zdecydował się na tak dramatyczny krok. Otóż stwierdził, że Google to katastrofa i śmiertelnie się obraził na wszystkie usługi wujka G. Główne zarzuty wg Slawkasa:
Zgaduję, że punktów mogłoby być więcej, ale chyba rozumiecie, o co chodzi? Google jest złe, nieprzyjazne. A do tego monopolista. Fuj! No i jak na takie dictum ma zareagować ktoś taki jak ja, kto - nie oszukujmy się - uważa usługi Google za jedną z najlepszych rzeczy w internecie? Prosto - garścią własnych spostrzeżeń. A więc po kolei:
Korzystam ze wszystkich powyższych funkcji i jeszcze kilku innych - co oznacza, że zetknąłem się z potężnym monopolistą Google. A skoro tak, on wie o mnie - i to sporo. Oto krótka lista tego, co wie o mnie Google:
Sporo tego... Ale jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że wiele z tych rzeczy (konto, plan dnia, mapy) umieściłem tam dobrowolnie, czy można nazwać Google jakimś Wielkim Bratem. Nie zapominajmy o ich filozofii, która zakłada bycie dobrym. Może to naiwne, ale jakoś im wierzę... Google dostarcza mi świetne usługi, które ułatwiaja mi zycie. A co do problemów z niektórymi produktami Google - pragnę zwrócić uwagę, że przy większości z nich (poza Readerem) jest napis "beta". Czyli np. jeden z najpotężniejszych systemów pocztowych, używanych obecnie przez miliony (także jako poczty w przedsiębiorstwach) nadal jest w fazie rozwoju... A gdybym nagle wpadł w paranoję, to zawsze mogę przedstawić listę rzeczy, których Google nie ma, albo których o mnie nie wie:
I wiecie co? Wcale bym się nie zmartwił, gdyby Google przejęło te firmy i zsynchronizowało je wszystkie pod jednym kontem. A Slawkasowi kibicuję - oby Ci się wiodło pod nowym adresem, będę Cię odwiedzać nawet, jeśli obrażasz Google. W końcu nie jestem jakimś fanatykiem, prawda? poniedziałek, 17 marca 2008, wesoly_terrorysta
TrackBack
Komentarze
Gość: Mariusz, inet20908na-2.eranet.pl
2008/03/17 15:10:38
Muszę przyznać, że korzystam z Googla w szerokim zakresie, dodałbym do tego też G. Sync, i faktycznie Google dysponuje tak dużą ilością danych o mnie, że włos się jeży. Wierzę jednak, że Polityka Prywatności nie jest pustym sloganem w tym momencie i nikt niepowołany (oprócz NSA, CIA, FBI i innych trzyliterowców) nie będzie miał do nich dostępu.
2008/03/17 15:32:49
@Mariusz: a co zacz, to Sync? Bo nie znam...
Co do literek, które mogą mieć wgląd w dane z Google - bardziej od NSA martwiłaby mnie ABW, CBA, CBŚ czy inne takie...oczywiście mam czyste sumienie, ale rozumiesz:) A tak, to może to nawet IRS przeglądać. 2008/03/17 15:42:25
Dzięki za dobre słowo o moim blogu na nowym miejscu. Mam tym większą satysfakcję, że wszystko zrobiłem sam i chyba rzeczywiście to się trzyma kupy. Muszę przy okazji powiedzieć, że:
Z GOOGLE NIE BYŁO BY TO MOŻLIWE :P Poruszyłeś tyle spraw w swoim wpisie, że chcąc się do nich odnieść będę musiał napisać coś, co przekracza ramy komentarza. Nie ważne tu są w tym momencie moje osobiste upodobania, ale bardziej pewne bardziej ogólne i ciekawe rzeczy, o które się ocieramy. Na razie pozostaje tylko mi tylko stwierdzić ileż się trzeba starań, żeby Cię sprowokować byś przerwał milczenie i raczył wreszcie coś napisać;) 2008/03/17 18:29:32
Też się cieszę, że prowokacja się udała i WT pokazał jakieś znaki życia, bo nudno się bez niego zrobiło:)...
@slawkas: Tylko nie mów : I ty, Brutusie:), ale niestety, już na Twoim blogu mieliśmy krótką dyskusję o Google, i niestety muszę podzielić niemal całkowicie zdanie z WT: dla mnie Google jest świetne i ułatwia sporo spraw, z jedną różnicą: nie używam Calendara, Picassy i dokumentów online, bo mi to niepotrzebne (jednak Outlook jest lepszy). Ale poza tym - zgadzam się z WT. Może dodałbym jeszcze, że Blogspot to dla mnie faktycznie najsłabsza część ogniwa, o ile GMail i pozostałe są całkiem niezłe, to na tym tle razi biedota Blogspota. Mało funkcji, mało szablonów, mało wszystkiego. Zgadzam się natomiast, że Blogger jest dobry dla kogoś, kto nie chce się babrać w htmlach, jako taki dobry początek. Ale z czasem zacznie ograniczać (sam ostatnio myślę o przenosinach na Wordpressa lub Drupala, sam jeszcze nie wiem) i trzeba iść dalej:) 2008/03/17 18:58:36
Panowie, bo się rumienię... ale przeceniacie się:P to żadna prowokacja, po prostu wygrzebuję się z roboty: praca, pisanie na bloga, pisanie do gazety, jeszcze jedna publikacja mi na głowie wisi, do tego "wsiąkłem" we flickra...no to nic dziwnego, że mnie nie było. Automatycznie przepraszam za brak komentarzy - o ile czytałem regularnie, o tyle zagryzałem zęby, że nie mam czasu skrobnąć kilku słów, bo zaraz bym się rozpisał.
@Slawkas: no to czekam na odpowiedź:) TrackBack czeka. @fi: dzięki za wsparcie:) Dokładnie o to mi chodziło - Blogspot jest rewelacyjny dla kogoś takiego jak ja, bo można sporo zmienić nie bawiąc się w te wszystkie hateemele. A w takim bloxie to już jest lekka gimnastyka... A GMail rządzi:) 2010/10/07 17:25:23
i ja zaczynam się przekonywać do coraz większej ilości produktów gógle....
ostatnio- weszłam w gógle docs. fakt, parę rzeczy mi przeszkadza- np. to w gmailu- że jak mam kilka kont podpiętych pod głowne- i wysyłam z podpiętego- to i tak śle jako szpiegowsky on behalf.... nie używam picassy, od pewnego czasu- za to flickra. i wolę delicious od boookmarks. czyli jeszcze nie taki gógle straszny/ |
|
||||||