|
Blog > Komentarze do wpisu
SPOTKANIE W JURACIE - EXCLUSIVE!
Specjalnie dla czytelników mojego bloga relacja z prezydenckiej rezydencji.
Krótki zapis tego, co się działo dziś w rezydencji na Helu (nie pytajcie, skąd mam te informacje, ale to tylko fragmenty...). UWAGA - ostre słownictwo, zapis niecenzurowany!
Godzina 16:30 Lech Kaczyński: Długo kazał pan na siebie czekać! Donald Tusk: A bo powiedział pan, żebym przy końcu korytarza skręcił w lewo i tam będzie toaleta... LK: Powiedziałem "w prawo". DT: Nie, powiedział pan "w lewo". LK: Ja nie mogłem powiedzieć "w lewo", ten kierunek dla mnie nie istnieje! DT: Ależ zapewniam pana! Mój oficer BOR może to potwierdzić... LK: A moi dwaj oficerowie BOR potwierdzą co innego - i co? No, ale znalazł pan? DT: Oj tak - co za ulga... na wodzie tak bujało! I szumiało, szumiało... LK: To może winka, zanim pogadamy o konkretach?
Godzina 17:00 DT: Panie prezydencie, może zaczniemy już rozmawiać o ratyfikacji...? LK: Zaraz, zaraz, panie premierze,jeszcze chwilkę. DT: Ale siedzimy tu już tyle czasu i nic! LK: Oj, i co z tego? To co - jeszcze po lampce wina?
Godzina 17:27 DT: A właściwie na co czekamy? LK: Co? A nie, tak sobie... wie pan, ja to nie jestem upoważniony do rozmów z panem w tej sprawie... to może jeszcze po kielonku?
Godzina 17:53 DT: I... i... i... widzisz, Leszek, jak mi ten twój burte... bultel... ten Kurski cały tego dziadka wyciągnął, to myślałem, że go zabiję... mam jeszcze taki pistolet po dziadku, na strychu... LK: Tajesss... wiesz, Donek, sorry, ja nie wiedziałem, że on tak chlapnie... o, kurde, skończyło się. Podaj kolejną flaszkę... DT: Ale osssochozzi, na co czekasz? Leszek, na co czekasz? LK: Ciii... chffffffileczkę, tak?
Godzina 18:07 DT: I proszę ja cię, ta cała Julia, to ona mi mówi, że rozumiesz, mówi mi, że...ale kurde babeczka pierwsza kalsa... no więc nachyla się i mówi, wyobraź sobie... LK: Ciii, czekaj! DT: ...mówi mi - a ja już widzę ten warkocz, te oczy... Hej, sokoły! LK: Oj zamknij się, Donek! DT: Co jesss? LK: Motor słyszę. Z quada. Popraw krawat - bedzie gadka.
Godzina 18:13 Jarosław Kaczyński: A co tu się do jasnej kurwy nędzy dzieje!? Co to za popijawa? Co jest? LK: Oj ciiicho, tak tylko... bo telefonu nie wziąłeś to czekałem... DT: Ale osochozi, panowie? JK: Ty się zamknij, dla mnie zabić cię to jak splunąć! A ty Leszek masz przechlapane. Powiem Marysi. I mamie - zobaczysz! LK: O nie... Jarek, proszę... JK: Nie ma no mercy. Coście ustalili opoje? DT: No właśnie nic, bo z panem prezydentem... JK: Pozwoliłem ci gadać? Gdzie jest mój mały pistolecik? Brata pytam, tak? Ty, ty... ty internauto ty! DT: OK, sorry... LK: No nic nie ustaliliśmy, bo... teges, no... no nie było się jak do ciebie dodzwonić... JK: A po co? Wiesz przecież, że mówię "nie" i już. LK: No, ale Donek... znaczy pan premier to chciał tak oficjalnie, porozmawiać... JK: Toteż mu rozmawiam, że nie i już! LK: Ale weź choć chwilkę mu poświęć... specjalnie ty przypłynął? JK: Wpław? LK: Nie, no łódką... hihi, łódką - kumasz Donek. Łódka - wódka, hihi... JK: Cisza! Ty, premier - jaką łódką? DT: No, taką małą... a bujało... JK: Eee, to szacunek... wiesz - ja to na skuterze wolę - wiesz, czuję wtedy taką wolność! A którędy płynęliście? LK: To może po lampce do rozmowy?
Godzina 18:49 DT: I widzisz Jarek - mi to tak kazali cię o tę cebulę pytać. Ja sam kurde nie wiedziałem! JK: A teraz mnie to wali, że Ty mnie sorry.
Godzina 18:52 DT: No i, no i...? JK: A fujara mu się majtała do kolan.. DT: Hahahaha! LK: Hahahaha! JK: Hahahaha!
Godzina 18:58 DT: O kurde, panowie - a co z Lizboną? JK: Mnie tu kurwa wcale nie było, ok? Się zgadzam na wszystko, ale mnie tu nie było! Przecież jak to wypłynie to mnie ta cholerna inteligencja zje z butami... DT: A to zajebiście! Leszek, a konferencja dla prasy? Powiesz im to? LK: Chrrrr... DT: Leszek? Leszek! Nosz kurde... Ja im tego nie powiem - napruty jestem jak stodoła... JK: Spoko - przekimasz się i rano będzie git. Ale pamiętaj - mnie tu nie było!
Spotkanie Prezydenta z Premierem trwało dłużej, niż zaplanowali to obaj. Obaj także odwołali zapowiadane konferencja prasowe. Spotkanie podobno przebiegało w przyjaznej atmosferze. sobota, 29 marca 2008, wesoly_terrorysta
TrackBack
Komentarze
2008/03/30 00:01:48
Zaprawdę, powiadam Ci: udała Ci się notka niesamowicie. Chętnie bym ją przedrukował w całości u siebie (oczywiście z podaniem wieeelkimi bukwami źródła) :)
2008/03/30 00:26:25
@fi: cieszę się, że się cieszysz:)
@Mariusz: a proszę Cię bardzo, wiesz, że o coś takiego mnie prosić nie trzeba... zwłaszcza, jak jest się "blogiem zaprzyjaźnionym":) 2008/04/01 20:41:29
O! Super, trafiłem tu z głównej strony! Chodzi mi o tę reklamę. Masz jakieś doświadczenia w sprawie tego serwisu my dwoje.pl? Znalazłeś sobie żonę, że tak polecasz? Ja szukam, warto się zapisać?
A co do tekstu to powiem krótko: wierszyk zajebisty, podoba mi się. 2008/04/01 21:39:42
@proces: hmmm, wierszyk? Ale cieszę się, że się podoba. A za reklamę nie odpowiadam - google wrzuca coś samo...zawsze można sprawdzić, to nic nie boli.
2008/04/02 09:37:40
Wyobrażam sobie, że spotkanie rzeczywiście przebiegało w atmosferze opisanej powyżej. Z tym, że interwencja brata była jedynie za pośrednictwem telefonu stacjonarnego a nie osobista.
|
|
||||||
Ale tekst naprawdę pierwsza klasa - najbardziej podobał mi się moment z quadem:) "popraw krawat - będzie gadka" LOL