Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć
Blog > Komentarze do wpisu
SPOKOJNE SUMIENIE KUPIĘ
Wyślij SMS na numer...

Wczoraj jedną z najważniejszych wiadomości (skoro pojawiła się tu i ówdzie) było pobicie Izy Sokołowskiej przez męża. Dla przypomnienia - Iza Sokołowska to tancerka z Trójmiasta, która zachorowała na złośliwą odmianę raka kręgosłupa. Jedyną nadzieją dla p. Izy był wyjazd do Chin na eksperymentalną terapię genową. Aby umożliwić leczenie - kosztujące razem z wylotem niemałe pieniądze - organizowane były zbiórki społeczne w całym kraju. Sprawę nagłaśniały media. Tymczasem wczoraj usłyszałem w telewizji, że p. Iza tak bardzo stęskniła się za swoim małym synkiem, że po zakończeniu terapii zrezygnowała z rehabilitacji w uzdrowisku i pojechała do Grecji (tam mąż p. Izy, Grek, zabrał jej syna). Mąż wystąpił o odebranie praw rodzicielskich p. Izie, argumentując to tym, że osoba chora nie zadba o dziecko. A podczas widzenia z dzieckiem pobił ją i złamał jej nogę. Za jakiś czas grecki sąd ma zdecydować, kto ma się opiekować dzieckiem.

Nie wiem, czy fakt przerwania rehabilitacji działa na korzyść p. Izy. Nie oszukujmy się - co jej po tym, że może przytulić dziecko, skoro będzie martwa, albo sparaliżowana.

No i najwazniejsze - co p. Iza myśli o tych wszystkich, którzy zaangażowali się w pomoc dla niej? Najwyraźniej nie szanuje ich pracy, poświęcenia, skoro tak po prostu porzuca rehabilitacje i jedzie na drugi koniec Europy. Chyba nie rozumie, jak wielkie zobowiązanie ma wobec tych ludzi. Oczywiście, można stwierdzić - no cóż, nikt nie kazał im wpłacać kasy na jej leczenie, a że wpłacili - to teraz niech się nie interesują. Ale to nie tak. Ci ludzie pracowali po to, aby p. Iza była zdrowa. Rozumiem jej dramat z synkiem, ale nieracjonalność takiego postępowania zbyt mnie razi, abym mógł siedzieć cicho.

No cóż, najwyraźniej nie było tam nikogo, kto mógłby dopilnować, aby taka akcja społeczna została doprowadzona do końca. Ale to jedna z mniejszych akcji, których skutkiem było jedynie podniesienie poziomu samozadowolenia osób zaangażowanych. Bo oto można uspokoić swoje sumienie, powiedzieć, że coś robimy, robimy...

Przykłady?

Kto z tych wszystkich dzielnych blogerów ma nadal flagę wspierającą Tybet? Jak wygląda bojkot Chin? Przy igrzyskach w Pekinie można było się w to bawić, bo to i w telewizorni pokażą, i lans jest. A teraz - kto by się przejmował jakimiś tam Tybetańczykami. Oni są jak misie panda - fajni, fotogeniczni i od czasu do czasu wypływają... Nie oszukujmy się - jest kryzys, więc nie można bawić się w bojkot Chin. Tam jest taniej, prawda? A Tybet? Da sobie radę. Do następnych igrzysk.

Darfur - ileż to było wklejek na blogach, ileż artykułów! Akcje zbiórki pieniędzy i wody! Wzruszające reportaże. I co? I cisza... Świat społeczników uznał sprawę za załatwioną, bo przecież polansowaliśmy się przy niej, więc wystarczy. Przecież są nowe kwestie. Ot, choćby ten, jak mu tam... Iran, Irak? Ten zielony, od wyborów. O, to jest miejsce do lansu! Można sobie przypiąć zieloną wstążkę, można zmienić swojego awatara na zielony. Był taki czas, że na Twitterze większość awatarów miała niezdrowy, zielony kolor. I nagle - jakoś tak wszystko wróciło do normy. Cóż to? Ahmadinedżad zrezygnował? Reżim islamski w Iranie upadł? Nie, po prostu jakoś tak zielony wyszedł z mody... Co to za lans? W międzyczasie umarł Jackson, trzeba było pozapalać wirtualne świeczki i pozastanawiać się, kto go zabił. A w Polsce jeszcze pojawiła się Kataryna i trzeba było bojkotować Dziennik. Ciekawe, czy ktoś to jeszcze robi - Axel Springer nadal działa i wydaje serwis, więc chyba z bojkotu nici, prawda? Dodatkowo w Polsce był jeszcze jeden opór przed zielonymi wstążkami - bo to już wzór zastrzeżony dla Rospudy... Coś podejrzewam, że można wymieniać takie akcje długo.

I tak to się kręci - ludzie uspokajają swoje sumienia, rzucając grosik na Caritas albo Owsiaka, wysyłając SMS tu i ówdzie za dwa złote plus VAT - i nie obchodzi ich, co się dalej dzieje. Oni na swoim odcinku robotę odwalili i tyle. A że można przy tym poszpanować przyklejonym serduszkiem, silikonową opaską na nadgarstku albo jakimś gadżetem na stronce? O, to tak przy okazji, wiecie, bo to raźniej z innymi, w kupie raźniej...a może ktoś się skusi i mnie polubi? Do tego momentu to moje zmartwienie - wrzuć złotówkę i wklej kod tej cholernej wlepki w szablon bloga. Dalej niech się inni martwią. Ja mam sumienie czyste.

Mówi się, że dziś pomaganie jest tak proste jak jedno kliknięcie. Być może. Ale w to kliknięcie też trzeba wierzyć.

 

środa, 09 września 2009, wesoly_terrorysta

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Wlepka na sumienie z Blog taktyczny
Na Pamiętniku wywrotowca temat o lansowaniu się poprzez uzewnętrznianie poparcia dla różnych akcji, które mają tę wspólną cechę, że są 8216 trendy 8217 . Temat jest szeroki i o ile nie ruszają mnie akcje charytatywne lub związane z kulturą masową, ... »
Wysłany 2009/09/10 00:40:09
Komentarze
2009/09/09 16:53:35
Osobiście uważam takie polityczne manifestowanie za sympatyczne. Ja nie stosuję, ale jeśli ktoś chce, to dlaczego nie? Wielu wyraża w ten sposób swoje poparcie, a już od jego osobowości zależy na ile jest ono świadome, a jego wiedza pogłębiona. Czy poza manifestacją przynależności do pewnego trendu, ci ludzie zrobią coś konkretnego? Większość zapewne nie, ale razem stanowią opinię publiczną, a to coś znaczy. Dla ludzi żywotnie związanych z jakąś sprawą ma na pewno wartość, bo świadczy o rozgłosie i znaczeniu wydarzeń w ich kraju. Dla nas dawno temu też przecież miała wielkie znaczenie znajomość na świecie przynajmniej symboliki Solidarności na początku lat 80-tych. Inny znany przykład to J.F.K., kiedy powiedział Jestem berlińczykiem! Czy to była prawda? No nie, nie taka mainstreamowa, powiedzmy ;) Ale prawda czasu w nich była i te miały wpływ na historię.
Natomiast akcje zbieracze na cele prywatne to trudniejszy temat. Wspomogłem może kilka razy, z tym, że wtedy to już nie były grosze.
-
2009/09/10 00:21:15
A nie razi Cię brak konsekwencji? Bo wychodzi mi, że jedyne, co się udało naciskom opinii publicznej to pomarańczowa rewolucja na Ukrainie. I jeszcze przewrót w Gruzji...choć co do tego ostatniego to ręki sobie uciąć nie dam. Czemu nikt nie twitteruje o Północnej Korei tak, jak o Iranie? I czemu te wszystkie tematy milkną, jak po przecięciu nożem? Nie chodzi o to, aby coś robić więcej - ale aby (na przykłąd) nie zdejmować tej zieleni z wystroju kokpitu, nie odklejać "free Tibet" itd...
-
2009/09/10 00:44:01
Masz rację co do tego, jakie to jest płytkie - na ogół, bo jednak są też ludzie autentycznie i trwale zaangażowani. Ale ja się z tym godzę. Lepsze to, niż milczenie.
Przy okazji. powtarzam swój komentarz u siebie w związku z NEP, czyli Nową Emisyjną Polityką ;) i trackback też się zastosowało.
-
2009/09/10 09:29:33
Gratuluję trackbacka, skomentowałem u Ciebie również, a i owszem:) NEP?
-
Gość: Beata, adn161.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/10 21:58:48
...ale, gdybyś jednak, nie wiedział co zrobić ze swoim 1%, i nie chciał zostawić go Ojczyźnie, to daj znać :)
-
2009/09/11 08:58:47
1% to co innego - zazwyczaj daję go na organizacje, których efekty widzę (fundacja "Mam Marzenie" - polecam!), a dodatkowo zawsze to okazja, aby nie zmarnować tego 1% przez urzędników:)
-
2009/09/11 20:56:19
NEP, bo chcę teraz publikowac na blogu niektóre z większych komentarzy, jakie zamieszczam gdzie indziej :) Takie, ktore same w sobie stanowią jakąś całość, myśl albo pogląd, może trochę przerobione. Takie mniejsze formy wpisów. Ciągle mam chęć na miniblog w rodzaju tumblr czy nawet flakera, ale to jest rozdrabnianie sie, już to przerabiałem. Chciałbym to wszystko skupić na taktycznym. Przy okazji może go trochę ożywię :)
-
Gość: Beata, adr140.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/11 23:04:28
Slawkas, żywiaj, żywiaj bloga, bo on się zamartwia:)
-
2009/10/01 14:35:52
a ja noszę słownie jedną opaskę wyznaniową od lat.

no i mam brelok krewniaków. i kartę świadomego dawcy.
i to się u mnie nie zmienia od ostatnich kilku lat.
i właściwie to są jedyne akcje które wspieram.

owsiaka jakoś nie lubię. przyznaję nie lubię iść z tłumem, więc nie obwieszam się serduszkami.
za to- na równi wspieram caritas- jak i diakonię kościoła ewangelickiego.
no cóż, mam słabość do róży lutra... :)

Creative Commons License