Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć
Blog > Komentarze do wpisu
CZAS PATRIOTÓW
Zastanów się, dlaczego nazywasz Ojczyznę swoją Matką...

Z lekkim poślizgiem, bo powinienem napisać 11 listopada, ale i tak mi wybaczycie, prawda?

Dziś zajmiemy się zapomnianym pojęciem "patriotyzmu". Czy faktycznie zapomnianym? Czy dzisiaj, kiedy o Polsce mówi się "ten kraj", kiedy czołowe media z dumą mówią o "województwie londyńskim", kiedy frekwencja w wyborach spada i spada - czy można mówić, że coś zostało zapomniane? Dawałoby to szansę na ponowne przypomnienie sobie pewnych wartości - a tymczasem patriotyzm zdaje się leżeć w głębokim dole, zalewanym co chwilę nowymi porcjami wapna.

Oczywiście - są pewne grupki ludzi, dosyć liczne, którzy Polską, Bogiem, Honorem i Ojczyzną, a także Żywieniem i Bronieniem, wycierają sobie usta przy każdej okazji. I choć we własnym mniemaniu robią wszystko, co najlepsze, w rzeczywistości noszą wapno do dołu na wyścigi. Bo gdy inni na nich patrzą, widzą gromadkę oszalałych fanatyków, oderwanych od rzeczywistości. I jak tu podpiąć się pod coś takiego? Przecież to nie jest "trendi", to obciach najczystszej wody.

Dlatego wolimy kontestować wszystko, co ma w nazwie "polski", olać "ten kraj" i wyjechać dumnie do "Londonu" na zmywak (albo i nie), pokazując środkowy palec krajowi, który w nas zainwestował.

Tak więc mamy dwie skrajne postawy - ludzi, dla których idolem jest Rejtan i mają ciągle pourywane guziki przy koszulach, oraz ludzi, którzy określają siebie mianem Europejczyków, bo to brzmi lepiej. Wydaje się, że jedni nie są patriotami, a dla drugich jest to najczystsza forma, przewyższająca treść.

I co z tym zrobić?

Nic. Bo nic się nie da. Obawiam się, że do prawdziwego objawienia patriotyzmu potrzebowalibyśmy jakiegoś wstrząsu. Czegoś jak w 1939. A cholernie nie uśmiecha mi się taka perspektywa. Wierzę jednak, że wtedy potrafilibyśmy się zebrać i pokazać, że "żaden madafaka nie podskoczy do Polaka". I wtedy też potrafilibyśmy docenić - i może nawet ukochać - taką Polskę, jaką mamy teraz.

Dlatego zasmuciła mnie dyskusja, w jaką się wdałem na skądinąd świetnym blogu Pawła "Fanatyka" Lipca, pod notką o blogu zAfganistanu.pl - Autor użył niefortunnego stwierdzenia, że żołnierze czekają w Afganistanie, aż polski rząd zmądrzeje. Gdy zauważyłem, że to nie jest do końca tak, posypały się na mnie gromy ze strony czytelników - że to nie jest nasza wojna, że jesteśmy pachołkiem US&A, że nasi żołnierze to najemnicy. Najwyraźniej ludzie nie zdają sobie sprawy, że nasi żołnierze dzielnie starają się tam nie dopuścić do tego, aby tu zdarzyło się coś, co mogłoby nas "upatriotyzowac" według opisanego powyżej schematu... Rzućcie okiem na tę dyskusję, bo jest to smutny przykład tego, jak wygląda (a raczej - jak nie wygląda) polski patriotyzm A.D. 2009. Co to dla tych internetów - rzucić żołnierzowi, który ma na ramieniu polską flagę, który ryzykuje własnym życiem w obronie ludzi przed terrorystami, że jest zwykłym najemnikiem. Dla porównania - krótki spot armii USA. Jedna minuta, a patriotyzm wylewa się z ekranu.

Czy nie może tak być i u nas?

Bo patriotyzm to duma z biało - czerwonej. To odrzucenie srania we własne gniazdo i poczucie zajebistości, wynikającej z samego faktu urodzenia się w Polsce. To wsparcie dla naszych żołnierzy, którzy walczą z orzełkiem na piersi - dla nas. To stanie na baczność podczas "Mazurka Dąbrowskiego". To świadomość tego, że honor jest rzeczą najważniejszą, nie tylko dla narodów, ale i dla jednostek. To wreszcie uświadomienie sobie, że każdy z nas ma na czole przyklejoną wizytówkę z napisem "Rzeczpospolita Polska". I tylko od nas zależy, jak tę wizytówkę wręczymy innym.

Foto: flickr.com, autor: crises crs na licencji CC.

sobota, 14 listopada 2009, wesoly_terrorysta

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Patriotyzm to szacunek dla siebie z Blog taktyczny
Patriotyzm ma różne oblicza. Nie wolno utożsamiać patriotyzmu z przesadnym afiszowaniem się narodową i państwową retoryką oraz symboliką. To jest tylko wulgarna forma, na tym samym poziomie jak dewocyjna religijność, ekstremistyczna ideowość czy ... »
Wysłany 2009/11/14 15:39:05
Komentarze
Gość: Beata, adg36.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/14 09:47:56
dlaczego nie u nas?
bo my klaszczemy tylko wtedy, gdy samolot wyląduje
bo my celebrujemy klęski, a te trudno oklaskiwać...
-
2009/11/14 09:55:26
No nareszcie temat, w przypadku którego mogę się z Tobą absolutnie nie zgodzić;)
Oczywiście - zaznaczam na wstępie - to moje osobiste przekonania i nikogo do nich nie nakłaniam, jedynie - po to istnieje możliwość komentowania - je wyrażam z łaski Twojej:)
Zacznijmy może od tego, że matkę to ma się jednak jedną, i nie jest nią wyznaczony swego czasu przez anonimowych dla nas ludzi obszar planety. Dlatego nam sam widok tego słowa w połączeniu z krajami niedobrze mi się robi. Patriotyzm uważam za źródło wszelkiego zła, wojen i konfliktów w historii naszej cywilizacji (oczywiście czasem tylko jako hasło mające przykrywać prawdziwe zamiary, niemniej jednak). Nie jestem w żadnym wypadku patriotą, i nie dotyczy to naszego kraju w szczególności - byłbym wspaniałym Jankesem i również nie toczyłbym piany z uwielbienia dla wielkiego US and A.
I nie wynika to z tego, że nie jest to, jak piszesz, "trendi", czy jest obciachowe. To nie ma z tym nic wspólnego, nie interesują mnie trendy czy przekonania większości i to nie one motywują do tworzenia własnego światopoglądu. Masz rację, że Patrioci przez wielkie P w naszym kraju brużdżą niezmiernie i karykaturalnie wprost są śmieszni, sam jednak zauważasz, że to nie pomaga wizerunkowi Ojczyzny.
Niestety nie zgodzę się z tym, że jakieś niewyobrażalne rzeczy kraj we mnie zainwestował (nie mówmy o Polsce, mówię o dowolnym kraju). Zainwestowali we mnie rodzice, poza tym nikt nie przejawia zainteresowania tym, kim jestem, co potrafię i co mógłbym krajowi dać. To dla mnie pusty frazes, naprawdę - inwestycja kraju? Oczywiście zmierza to do tego, że powinienem się odwdzięczyć - może nawet zaciągnąć do woja i pojechać do Afganistanu, by tam brać udział w konflikcie, z którym nie mamy nic wspólnego, dla spodobania się amerykańskim przyjaciołom? Również uważam, że nasi żołnierze nie mają tam co szukać i tak naprawdę służą za najemników USA.
Wszystko to jest tak naprawdę obracaniem wirtualnymi pojęciami, wielkim słowami pisanymi wielkimi literami, które jednak jest tylko żonglerką frazesami. Ojczyzna, Patriotyzm, tym podobne. Jeśli już jakiś patriotyzm zaakceptować mogę, to patriotyzm lokalny - związek z niewielkim względnie kawałkiem ziemi, na którym się urodziło, żyje, ma rodzinę, przyjaciół, zna się go jak własną kieszeń. Tutaj uważam, że warto ten związek odczuwać. Jednak jaki łączy mnie związek z - to tylko pierwszy z brzegu przykład - ludźmi z Pomorza, poza takim samym językiem i życiem w tym samym kraju? Jakiejś nieznanej mi miłości, braterskości? Nie, dziękuję, trudno mi coś takiego sobie wyobrazić.
Miałem możliwość kraj opuścić na stałe, wielokrotnie, nie zrobiłem tego, bo dobrze mi jest (względnie rzecz jasna) tutaj, gdzie jestem - w moim mieście, w moim regionie. Ale na tym koniec. Nie oznacza to oczywiście, że nie cieszą mnie sukcesy polskich produktów, ludzi, pomysłów - bo cieszą, w końcu dlaczego nie miałyby, nie jest to jednak uwielbienie bez granic. Niestety brak w tym kraju miary - albo patriotyzmu nie ma, albo przybiera skrajne formy, co nie jest czymś dla mnie.
Przepraszam za nieskładną formę i chaotyczne myśli, ale mam nadzieję można całokształt zrozumieć:)
Koniec prywatnej wycieczki:)
-
Gość: Beata, adg36.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/14 11:00:18
Finwe...dobiłes, bo ja "ta druga matka jestem"...dobiłeś, ale niestety prawdę powiedziałeś...
-
2009/11/14 12:50:41
czasami wydaje mi się- że my- jesteśmy narodem powstań.
ii że umiemy być razem tylko w sytuacji walkii, jakiegoś powstańczego zrywu.

mnie zdarzyło się mieszkać kilka lat za granicą - nie w lądku i nie na zmywaku ;-)
a jednak wróciłam.
i choć nie umiem czasem uzasadnić swojego powrotu w sposób racjonalny czy logiczny,
zważywszy, że tak na dobrą sprawę wówczas nie miałam ani do kogo, ani do czego wracać, to jednak powrót był dla mnie jedyną decyzją, którę mogłam podjąć.

może to przejaw egzaltacji- ale glosem za powrotem były lektury tych wszystkich klasyków.
choćby norwida- i jego pieśni.
-
2009/11/14 15:44:24
Pisałem komentarz, aż napisałem notkę. Tylko trackback nie dotarł :)
Notka jest tu:
taktyczny.net/2009/11/patriotyzm-to-szacunek-dla-siebie/
-
2009/11/14 16:20:26
I żeby nie pomnażać tych samych treści, moje krótkie uzupełnienie do tego co napisałem powyżej na blogu Slawkasa;)
taktyczny.net/2009/11/patriotyzm-to-szacunek-dla-siebie/#comment-3266
-
2009/11/14 18:18:52
Podzielam zdanie WT i Slawkasa. Patriotyzm to więź emocjonalna z "ojczyzną". Ojczyzna to abstrakcyjne pojęcie "domu" narodu a naród w końcu, to efekt wieków ewolucji społecznej, wywodzącej się wprost z rodziny. Poprzez etap rodu, klanu, plemienia nasi przodkowie wyszli w końcu z etapu postrzegania innych poprzez więzy krwi, widząc w innych nie "obcych" ale członków tego samego narodu. Znikli "oni", z innej jaskini, klanu, plemienia, pojawiliśmy się "my", razem stawiając czoła wyzwaniom. Jeżeli model ten się sprawdził, to znaczy że był potrzebny, i nic nie wskazuje, aby było inaczej.
W Afganistanie, o którym była wcześniej mowa, "naród" się nie wykształcił i może dlatego tłuką się między sobą. Poczucie wspólnoty daje im wprawdzie religia, ale to za mało aby przestali. I to daje naszym żołnierzom doskonałą okazję do doskonalenia umiejętności bojowych :)
-
Gość: stardust1, 207-38-225-56.c3-0.43d-ubr10.qens-43d.ny.cable.rcn.com
2009/11/14 23:54:32
Byc moze to co napisze, bedzie troche nie na temat, ale czuje potrzebe napisania. Urodzona w Polsce tam przezylam pierwsze 30 lat zycia, tu w Ameryce nastepne 25 uksztaltowalo moja osobowosc. Jestem Polka, ale jestem tez Amerykanka. Z moich obserwacji wynika, ze i jeden i drugi narod jest inaczej patriotyczny. To raczej Polacy beda spiewac hymn narodowy przy roznych okazjach, Amerykanie w wiekszosci nawet nie znaja slow swojego hymnu. Amerykanski patriotyzm jest taki zwykly, bez pompy, bez tragedii, zadumy i wzruszen przy okazji, bez rocznic. Nawet swieta narodowe to swietuje sie z radoscia i glownie wyzerka:) Obejrzalam te reklame i zrobilo mi sie mokro w oczach. Jestem przeciwna kazdej wojnie, tak tej w Afganistanie jak tym bardziej w Iraku, ale ta reklama pokazuje jak reaguja Amerykanie. To nie wazne, ze jestesmy przeciwni wielu posunieciom naszego rzadu, ale jestesmy dumni z naszych zolnierzy i jesli tylko jest okazja to wlasnie tak ich witamy. To nie ma zanaczenia ze ten zolnierz walczyl w nieslusznej wojnie, ale on wrocil caly i zdrowy, wrocil aby znow kiedys walczyc. Polski patriotyzm przejawia sie inaczej jest bardziej "na pokaz" chociaz to nie jest adekwatne okreslenie, ale nic madrzejszego nie przychodzi mi do glowy. Jest taki bardziej okazyjny, rocznicowy, swiateczny, natomiast nie ma takich prostych zwyklych zrywow bez okazji, na codzien.
-
2009/11/15 22:31:03
@Beata: uwielbiam klaskanie po lądowaniu! To jest przyjemność, której nie potrafię sobie odmówić. Lot bez klaskania to lot niebyły:)
Co do celebrowania klęsk - nie zgodzę się. Zobacz, kiedy mamy święta państwowe - 11 listopada, 15 sierpnia, 3 maja. To nie są klęski. Owszem, czcimy też 1 sierpnia czy 1 września, ale już zakończenia II WŚ nie - bo to sukces chyba nie był... Do tego potrafimy uczcić rocznicę porozumień sierpniowych czy ten cholerny Grunwald. Dodalibyśmy do tego Odsiecz Wiedeńską i byłoby super! Z tymi klęskami to chyba taka klisza, niekoniecznie przystająca do rzeczywistości...

@szpiegowsky: naród powstań, ładnie powiedziane. To chyba w którejś książce (zabijcie mnie, nie pamiętam tytułu i autora) rosyjski celnik mówił do Polaka, że my to zawsze tylko kombinujemy, jak tu zaborcy koło pióra zrobić. I coś jest na rzeczy. Choć pamiętajmy, że te powstania niekoniecznie nam wychodzą...ALE (i jest to duże ale, odnoszące się też do tego, o czym wspomniała Beata): choć powstania padały, pokazują niesamowitą siłę zjednoczonych Polaków. Zobaczcie, że nie celebruje się dowódców powstań (listopadowego, styczniowego, warszawskiego), ale wspólne działanie ludzi dla większej sprawy. A że przegrali? A to już jest wina dowódców. Dla wyjaśnienia - w przypadku takiego powstania listopadowego była realna szansa po raz drugi w historii zająć stolicę rosyjską. I wtedy to my byśmy dyktowali warunki. Niestety, u steru byli ludzie niezbyt madrzy...ale nie popadajmy w tendencję do rozliczania czegoś sprzed blisko 200 lat.
Co do powodów do powrotu - to te cholerne wierzby...

@slawkas: zabrałeś mi dyskusję. Nie lubię Cię. Ale wiem, skomentuję też u Ciebie i...zemszczę się:) Za brak podlinkowania:)

@Matriks: w Afganistanie naród się wykształcił (moim zdaniem), tylko się pogubił. A raczej - pogubili go jego przywódcy. A ponieważ zgadzasz się z tym, co napisałem, to dziękuję i nie będę się powtarzał. Choć spojrzenie na całość z punktu widzenia ewolucji (społecznej) jest ciekawe...warte rozważenia. Naród jako najefektywniejsza forma współżycia? Czemu nie:)

@stardust: witam, witam - Ty tu chyba pierwszy raz. I z daleka, jak widzę:) Wpadaj częściej:)
Nie podejmuję się porównania obu patriotyzmów, bo ten zza Wielkiej Wody znam tylko z filmów. I to w stylu "Dzień Niepodległości":) Ale to, co napisałaś o żołnierzach - to jest słuszne. Nie chodzi o to, czy popieram WOJNĘ, ale wiem, że ten żołnierz dzielnie wypełniał rozkazy, wydane w imieniu naszego kraju. Że kiedyś może mnie będzie mógł obronić. Że za to ma mój szacunek. Też się wzruszyłem przy tym spocie, jest nas dwoje. Złapmy się za ręce:)
-
2009/11/15 22:52:37
@fi: Ciebie, mój drogi, zostawiłem sobie na deser...:)
Ale zacznę od tego, że Ty to się nie nadajesz do internetów. Jak to - masz swoje zdanie i nie chcesz nikogo do niego przekonywać? Ktoś w internecie nie ma racji, a Ty się nie zrywasz? Za klawiaturę nie chwytasz? Eee, słabiutko...:)
Jakoś wiedziałem, że będziesz przeciw (pamiętam Twoje poprzednie wypowiedzi), ale cieszy mnie, że się odezwałeś po chwili milczenia:) Pozwolisz jednak, że nie będę się odnosił do Twojej wypowiedzi po kolei (pozwolisz, to mój blog:) - to zaczynam:)
Mówisz, że państwo w Ciebie nie zainwestowało? Podejrzewam, że jak większość osób urodzonych w latach 80. szczepionki dziecięce (oraz całą opiekę zdrowotną w tamtym czasie) miałeś na koszt państwa. Podobnie ze szkołą. A może skończyłeś państwową uczelnię? To są grube pieniądze, które państwo wpompowało w każdego z nas - słusznie czy nie, tego w tej chwili nie oceniam. Więc jest to jakaś inwestycja - oczywiście Twoi rodzice czy Ty sam włożyliście dużo więcej pracy, ale państwo (celowo pisze państwo, a nie żadna tam Ojczyzna) dało Ci niezły zestaw narzędzi do wykonania tej pracy. I osiągnięcia celu. O tym już mówiliśmy kiedyś, przy okazji emigracji Polaków. Podsumowując - jesteśmy z tego pokolenia, które jednak coś państwu zawdzięcza. Czy tego chce, czy nie. Kwestia wdzięczności pozostaje w tej chwili poza naszymi rozważaniami. Bo w sumie - nie musisz. I nie chodzi tu o służbę wojskową - ale o płacenie podatków, rzetelną pracę itp. Choć - to moja opinia - jeśli czujesz się w tej kwestii "dymany", to chyba możesz przyjąć nieco inną postawę. I dlatego ja nie chodzę do wyborów. Dla niektórych ten fakt skreśla mnie jako patriotę. Ale z drugiej strony - zapłaciłem podatek od dochodów, których prawdopodobnie nikt by nie wykrył. Dać mi medal? Nie, ale to są te drobiazgi, które składają się na wspólną odpowiedzialność za państwo.
Co do Afganistanu - wypowiedziałem się już u Fanatyka, coś niecoś napisałem u Antyfaszysty, niezbyt chce mi się powtarzać. Rzuć okiem na dyskusję u Pawła Lipca (specjalnie podlinkowałem), to może zrozumiesz mój punkt widzenia. Bo to nie jest żadne bycie pieskiem USA. To jest sojusznicze zobowiązanie, kwestia honoru. Jedynej rzeczy bezcennej, jak mówił Beck. A jeśli pomimo tego uważasz, że nasi żołnierze to najemnicy, to pomyśl, że jesteśmy w doborowym towarzystwie - Niemców, Francuzów, Japończyków...
Patriotyzm to źródło wojen? Sądzę, że to raczej szowinizm jest tym źródłem. To szowinizm nakazał pewnemu malarzowi poszukiwania Lebensraum. Natomiast patriotyzm...to dzięki niemu w XVII wieku nie zaczęliśmy mówić po szwedzku. Ani nie przerobiliśmy kościołów na meczety. To dzięki niemu w czasie zaborów przetrwało to i owo z polskiej kultury i tradycji. To on w 1920 zatrzymał pochód komunizmu. To wreszcie on pozwolił w czasie II WŚ przetrwać wielu, wielu ludziom. Choć wielu zaprowadził też na śmierć. I to on, po 1945, nakazał wielu ludziom poświęcić się, abyśmy mogli się dziś sprzeczać w necie. Patriotyzm to to dobre uczucie. Patriotyzm nie wywołuje wojny, patriotyzm wywołuje powstanie.
Kwestia Małej Ojczyzny - moim zdaniem jedno nie wyklucza drugiego. Uwielbiam moje miasto. Czy mógłbym żyć w innym? Jasne? Czy chciałbym, aby to moje miasto było najfajniejszym miejscem do zycia? No pewnie! Czy mógłbym mieszkać w innym kraju? Oczywiście? Czy chciałbym, aby w Polsce żyło się świetnie? No ba! Tylko pamiętaj o jednym - za granicą nikt z nas nie jest Ślązakiem, Kaszubem, Mazurem czy Poznaniakiem. Wszyscy jesteśmy Polakami. I pracujemy na wizerunek Polski i Polaków. Jeśli będziesz niegrzeczny na gościnnych występach, to ja - przyjeżdżając po Tobie - nie wytłumaczę, ze Ty jesteś z innej części kraju...
-
2009/11/15 22:56:24
Oj, Blox mi kazał skrócić komentarz...
Anyway, wracając do Ciebie, finwe - chodzi mi o to, żeby nie rzucać się od ściany do ściany. Że albo machamy flagą krzycząc coś o Ojczyźnie, Patriotyzmie i Wartościach, albo zatykamy uszy szepcząc "oni używają Wielkich Słów, nie słuchajmy ich, abyśmy nie pomarli". Mamy być takimi zwykłymi, codziennymi patriotami. Bez obowiązku salutowania fladze co rano. Z możliwością wyjazdu za granicę, gdy nas coś tu wkurzy. Ale mającymi w pamięci te dwa słowa, wyryte nieprzypadkowo nad wejściem do URM "Honor i Ojczyzna". Najlepiej w tej kolejności. To pozwoli nam zachowywać się po prostu porządnie. A w sytuacjach próby zrobimy wtedy wszystko, co w naszej mocy, aby tym dwóm wartościom dochować wierności.

A że sytuacja próby może być tuż za rogiem, to chyba mamy świadomość. A i są pewne znaki, które mogą na to wskazywać. Ale o tym może za dwa tygodnie, co?
-
Gość: Beata, aea128.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/15 23:45:08
WT - 11 listopada to nie do końca nasze zwycięstwo było, I wojna światowa się zakończyła a my PRZY OKAZJI odzyskalismy wolność
3 Maja - hm...długo śmy się tą naszą konstytucją nie nacieszyli...cały rok...na dodatek źródła historyczne mówią, że konstytucja była przyjęta bez czytania niejako przez przypadek, strach pomyslec, co by było, gdyby ja czytano i omawiano...
Cud nad Wisłą - dobra, tu sie zgodzę, Polacy umiejętnie złamali szyfry Rosjan i wiedząc o każdym ich kroku nie mogli nie dokonać cudu.

-
2009/11/15 23:54:09
Fakt z linkowaniem. Już zrobione :) A co do dyskusji, to nieporzumienie. To finwe ją rozkręca, i u Ciebie i u mnie :)
-
2009/11/16 00:32:56
Ładnie to tak winę na kolegę zwalać?:) No ale dobrze, nie gniewam się już:)
-
2009/11/16 00:34:22
@Beata: a jednak - 11 listopada to nie klęska. Podobnie jak 3 maja - a że czynniki inne sprawiły, że ten sukces nie potrwał długo? Cóż, pech.
-
Gość: stardust1, 207-38-225-56.c3-0.43d-ubr10.qens-43d.ny.cable.rcn.com
2009/11/16 01:34:39
Dziekuje serdecznie za powitanie, przyznam, ze podczytuje od czasu do czasu, wchodzac od Beaty, jak narozrabiam to Beaty wina:)))
To ja sie pochwale, ze u nas tez 11 listopada jest swietem narodowym:) Jest to tzw. Veterans Day, a poczatek bierze to swieto wlasnie w zakonczeniu I wojny swiatowej, ktora oficjalnie zakonczyla sie 11.11 i oryginalnie ten dzien nazywal sie Armistice Day. Potem dopiero po II wojnie swiatowej a w zasadzie w czerwcu 1954 roku sejm zatwierdzil ustawe na mocy ktorej ten dzien jest poswiecony weteranom wszystkich wojen i nazywa sie Veterans Day.
Jedno z nielicznych swiat, ktore ma stala date i prawde powiedziawszy malo kto o nim pamieta, bo wszyscy ida do pracy, nic sie nie dzieje, z wyjatkiem tego, ze prezydent ma obowiazek zlozyc wieniec, odwiedzic zolnierzy w szpitalu wojskowym itp.
-
2009/11/16 08:19:20
@stardust: a to chyba wiele krajów tak sobie "w biegu" świętuje to zakończenie I WŚ. Nie tylko USA. Kto wie, może za 9 lat, jak będzie stulecie, to jakieś huczniejsze obchody będą?
I jeszcze jedna uwaga - jak narozrabiasz, to będzie to Twoja zasługa:)
-
2009/11/16 09:32:23
zgadzam się ze @star.
uważam, że my inaczej rozumiemy patriotyzm niż to rozumieją amerykanie.
generalnie uważam, że każdy naród, kraj- coś innego pod tym hasłem rozumie.

dla mnie to także jest troska o język, o naszą kulturę.

post wcześniej była dyskusja o tym- co zrobić, żeby być dobrym człowiekiem, czy żeby jakoś dobrze dziecko wychować itp.
a to nie jest przecież cel ot tylko dla sztuki- to także jest forma patriotyzmu-
żebyśmy mogli być z siebie wzajemnie dumni, z naszych dzieci, i ogólnie z polaków.

przez lata pobytu zagrabamanicznego- czasem głupio mi było się przyznać skąd jestem.
zważywszy, że np. rozmowy po polsku kończyły się tym, że w sklepach dostawaliśmy dodatkową "ochronę".
ale - nauczyłam się mimo wszystko takiej odwagi- by na przekór własnie jakimś opiniom mówić skąd jestem, i że jestem ze swojego pochodzenia dumna.

@wesoły taa, te cholerne wierzby.
a w takim codziennym życiu- niedawno ktoś opublikował listę 100 najbardziej popularnych marek/brandów na świecie.
i szczerze ubolewam nad faktem, że na całe 100 miejsc nie znalazło się nic polskiego.
-
Gość: stardust1, 207-38-225-56.c3-0.43d-ubr10.qens-43d.ny.cable.rcn.com
2009/11/16 13:18:05
@wesoly, ale to nasze swieto zaczelo sie tylko jako swietowanie rocznicy zakonczenia wojny, uwiez mi teraz juz tu nikt nie pamieta skad sie to swieto wzielo i na jaka okolicznosc zostalo ustalone:) Amerykanie nie przywiazuja takiej wagi do historii, przeciez wiemy, ze to generalnie sa glaby, ale bardzo szczesliwe i dumne glaby.

@szpiegowski, przeczytalam Twoja wypowiedz i nasunela mi sie taka refleksja, ze my Polacy mamy jakies ogromne parcie na patriotyzm. I tak sobie mysle w mojej malej glowce, ze chyba bierze sie to z historii, ze te lata zaborow itp. mysle tez ze nabawilismy sie kompleksu pamietajac jak to kiedys Polska byla "od morza do morza" a teraz nie jest. Kazdy inny narod machnalby reka i parl do przodu, a my przemy w miejscu zeby nie powiedziec do tylu. Zamiast tak ubolewac i rozpatrywac przyczyny dlaczego jest tak a nie inaczej to nalezaloby sie zebrac w sobie zeby w przyszlosci bylo lepiej, ale chyba to pierwsze jest latwiejsze.
Jest takie powiedzenie, ze "nie wazne skad przychodzisz ale dokad dazysz" i to mi sie bardzo podoba i to mozna zastosowac w kazdej dziedzinie zycia.
Nie mam juz wielu kontaktow z emigrantami, bo mnie denerwowalo, denerwowalo mnie to "ja w Polsce to bylem/am" Ja nie jestem zainteresowana kim, ktos BYL mnie interesuje kim JEST. A nie jest raczej nikim jesli wspomnienia brzmia lepiej niz dzien dzisiejszy.
Amerykanie nie maja zadnego parcia na patriotyzm, gdyby 4 lipca nie byl dniem wolnym od pracy to tez by o nim zapomnieli, ale oni sa dumni na codzien ze swojego kraju, ze swoich zolnierzy, ze swojego rzadu (nawet jak ten rzad jest do dupy) oni sa po prostu dumni i dlatego takie momenty jak ten wyzej wychodza im doskonale bo sa spontaniczne.
-
2009/11/16 14:24:59
@star
bez wątpienia jakiś kompleks w nas pozostał- po tych latach zaborów.

z drugiej strony- czasem nie rozumiem, dlaczego nam łatwiej "chłonąć" różności z zachodu,
zamiast celebrować to- co nasze. przez to- dużo polskości zanika
-
Gość: stardust1, 207-38-225-56.c3-0.43d-ubr10.qens-43d.ny.cable.rcn.com
2009/11/16 15:28:31
@szpiegowski, odpowiedz jest chyba w slowie "latwiej" bo nie trzeba sie narobic. Zeby cos celebrowac, podtrzymywac, albo nie daj Bog tworzyc nowego, to wymaga pracy. Odgapianie jest latwiejsze. Takie mam wrazenie.
-
Gość: Beata, adj169.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/17 22:07:16
Ja nie znam tej Pani co nade mną:)
-
Gość: Beata, adj169.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/17 22:08:05
Wesoły, no...my to jakoś często tego pecha mamy, albo nie świętujemy tego co trzeba:)
-
2009/11/18 09:15:14
@Beata: jak nie znasz, jak znasz:)

@stardust: nic dodać, nic ująć. Pięknie to podsumowałaś. Choć żal, że my nie potrafimy być takimi szczęśliwymi głąbami...

@szpiegowsky: żadna polska marka nie jest w czołówce? Noo...to dziwne. Myślałem, że chociaż wódka będzie. Ale to się dopiero tworzy - zrobimy z wódki polski odpowiednik szkockiej whisky.
-
2009/11/18 10:35:18
@wesoły ja nawet nie mówię o czołówce.
nic polskiego nie jest nawet w top 100....
-
2009/11/18 11:04:16
@szpiegowsky: możemy to zmienić. Np - wprowadźmy do pierwszej setki mojego bloga:)
A serio - rankingi mają to do siebie, że są zależne od tego, kto je sporządza - i dlatego po "Obywatelu Kane" nie zawsze jest ten sam film jako drugi najwybitniejszy w historii:) Ale jeśli tu była mowa o konkretnych znakach towarowych, to fakt - sporo nam brakuje...
-
Gość: Beata, adl239.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/18 20:08:40
Wesoły, no ja chyba najlepiej wiem kogo znam:))))
-
Gość: Beata, adl239.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/18 20:10:27
Szpiegowsky, polska wódka jest the best, to nie jest top 100, wiem, ale też fajnie:)

Creative Commons License