|
Blog > Komentarze do wpisu
MSZA ŚWIĘTA KICZOWA
Gdy uwielbienie staje się parodią.
W niedzielę wybraliśmy się z Najmilejszą do kościoła na wieczorną mszę świętą. Msze te są o tyle ciekawe, że w ich przygotowanie i oprawę spory wkład mają parafialne grupy młodzieżowe - co z kolei przekłada się na (przykładowo) ciekawsze aranżacje piosenek. Tak było i tym razem, młodzieżowy zespół grał wesoło (choć przeszkadzała mi jakaś taka przerośnięta grzechotka, albo rura z grochem...), aż do momentu po komunii. Wtedy się zaczęło to, co kiedyś już z Najmilejszą przeżyliśmy i czego chcieliśmy uniknąć. A potem było jeszcze lepiej. Jedna z członkiń zespołu zaczęła...wybaczcie mi mój brak wiedzy w tym zakresie, ale najlepszą nazwą będzie "freestyle'owe uwielbienie". Ot, w rytm jakiegoś plumkania (żadna konkretna melodia) pani poczęła wychwalać Chrystusa - ale cała jej przemowa szła bezpośrednio z jej głowy. Dlatego właśnie całość to było przerzucanie trzech słów: miłuję, uwielbiam, wielbię. W najrozmaitszych kombinacjach. Po kilku minutach człowiek widzi, że koleżanka się zapętliła i jeśli cwany programista nie włożył tam jakiegoś warunku do przerwania pętli, ta litania będzie trwać w nieskończoność. Żeby to jeszcze była jakaś piękna przemowa, od której kolana same się zginają, ręce składają, a łzy napływają do oczu. Ale nie! Ciągle te trzy słowa. No, czasem jeszcze dodane "jesteś wielki". Aż chciało się powtórzyć za nieśmiertelnym Monty Pythonem - naprawdę jesteśmy pod wrażeniem, tu, na dole.
No, ale to nie było wszystko. Za wielbiącą siostrą stanęły trzy dziewoje i zaczęły...machać flagami. Takimi szturmówkami, jak na koncertach rockowych. I nie łudźcie się, że jakoś im to składnie wychodziło, albo miały w tym wprawę. Robiły to w sposób skrajnie niezsynchronizowany, tak jakby jedna przekazywała wiadomość do sąsiedniego galeonu, druga starała się posadzić F-16 na płycie lotniskowca, a trzecia była na koncercie Ich Troje.
A kazanie wygłosi brat Michał... przepraszam na chwilę, oślepłem. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak coś takiego potrafi rozproszyć człowieka podczas mszy. Całe skupienie szlag trafia, bo wpierw starasz się nie skupiać na kiczowatości takiego spontanicznego wychwalania (jakkolwiek chwalebnego, niemniej bez klasy...), a potem rozglądasz się niespokojnie, czym jeszcze może zaskoczyć młodzież, skoro już teraz stara się sprowadzić na ziemię jakiś samolot? Zdaję sobie sprawę, że może dawno mnie nie było na tej mszy, ale żeby aż tak rewolucjonizować celebrę? Poczułem się jak w jakimś "Mam talent" i zacząłem się zastanawiać, co będzie dalej? Szczudlarze? Połykacze ognia? A skoro tak, to czy ta "uwielbiaczka" w transie nie mogłaby wychwalać Jezusa jakoś inaczej? Pantomimą może? Albo origami... W ostateczności stepowaniem. W dzisiejszych czasach ludzie wyznają McWiarę, więc chcą McKościoła. Taki jest wymóg czasów, więc to rozumiem. Chcą szybszych mszy późnym wieczorem, prostych kazań, podajacych na tacy odpowiedź na pytanie "jak żyć" oraz wesołych pieśni, które można nucić pod nosem. Nie jestem z tych przedsoborowych fanatyków odcinających się od ołtarza w formie stołu czy liturgii w językach narodowych i cieszy mnie taki stan rzeczy. Ale trzeba uważać, żeby nie "przefajnowac". Bo wtedy zamiast skupienia wychodzi zwykła... środa, 04 listopada 2009, wesoly_terrorysta
TrackBack
Komentarze
2009/11/04 17:12:55
aha, i wbrew pozorom uważam że mszał w językach narodowych był jednym z najważniejszych osiągnięć sobory watykańskiego,
to jednak w większości przypadków- zgadzam się z: breviarium.blogspot.com/ o teraz widzę po swoim blogu, że jednak nie ochłonęłam po wyczynach litrugicznych luteran: szpiegowsky.blogspot.com/2009/07/roza-lutra.html 2009/11/04 17:28:25
Blog, który podałaś, to raczej radykałowie - a z takimi mam zawsze problem, bo wiem, że rozmawiać się z nimi raczej nie da (z żadnym radykałem nie porozmawiasz - najwyżej wysłuchasz monologu).
Tu nie chodzi o to, czy ktoś chce McKościoła, czy nie. Ale to wszystko trzeba wyważyć. Msza trwająca godzinami, po łacinie itp. - OK, radykałów to może kręcić, ale mnie to raczej oddali od Boga, zamiast do niego przybliżyć. Tańce i śpiewy mogą przyciągnąć młodzież, ale zachowajmy umiar - i róbmy to porządnie! Niestety, znaleźć coś tak dokładnie w połowie drogi miedzy jednym a drugim - o, to jest sztuka... 2009/11/04 20:05:27
kronika novus ordo pachnie integrystami i radykałami ;-) tu się zgodzę.
ja ich co jakiś czytam, bo są dla mnie takim właśnie odciążeniem od tańców i hulanek w kościele. dodam: prywatnie uwielbiam łacinę do tego stopnia- że naszą lekturą uzupełniającą na łacinie był kubuś puchatek (winnie ille pu) a nawet harry potter (harrius potter). co prawda ja się z radykałami i tak zawsze kłócę, że daleko im do porządnych radykałów, bo pieśni podczas mszy mają po polsku, a nie po łacinie. no po prostu dresiarstwo ;-) fakt, że dziejsze czasy wymagają różnej ewangelizacji, różnych metod dotarcia do ludzi, ale 2 tysiące lat historii kościoła to nie w kij dmuchał, i od czegoś przepisy liturgiczne i kanon jest. i pewne rzeczy w kościele są niedopuszczalne. a zachwycających rzeczy: nowej ewangelizacji: allaboutlife.com.au/ no od razu mi na myśl przychodzi whitman- i jego- wszystko co znam to wyłącznie cuda :-) 2009/11/04 20:10:37
dodam jeszcze, że ja mam bardzo niski próg tolerancji na skrajności.
a już wybitnie nie trawię niczego sprzedawanego pod szyldem kościoła. dodam: że wbrew pozorom radio maryja NIE jest radiem katolickim. i naprawd chwilami ubolewam nad stanem polskiego kościoła- że do dzisiaj episkopat nie zrobił nic, żeby tę sprawę wyjaśnić. pomijam fakt, że 90% ludzi obecnie kończących studia teologiczne głosi herezje. a poniżej jeden z przykładów jak można w sposób żenujący sprzedawać się pod szyldem koscioła: www.youtube.com/watch?v=1SHS4DJr6F8&feature=player_embedded o i na przykład najbliższy wrocławski koncert rubika to nie jest: jp2 santo subito, tylko piotr rubik santo subito. taa.
Gość: Beata, acx186.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/04 20:49:20
a ja lubię msze dla niepełnosprawnych:) luz total i Bóg blisko:)
ale rozumiem Cię WT 2009/11/04 21:16:43
@beata teoretycznie się z tobą zgadzam.
powiem tak: w kościele jest naprawdę dużo różnych form- w końcu jezus inaczej mówił do kobiet, inaczej do uczniów, inaczej do uczonych w piśmie. i jest tyle rodzajów duchowości, że naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. jeśli chce, jeśli dana jest mu łaska wiary. sama przez wiele lat wspierałam różne, że tak powiem stowarzyszenia, grupy osób niepełnosprawnych- ba, nawet umiem migać. ale odróżniam- sposób przekazywania treści wiary w odniesieniu do słuchaczy ( w końcu np. piewrszokomunijnym dzieciom nie mówi się, że bóg jest transcendentny, ani nie mówi o transsubstantacji, tudzież nie wyjaśnia się im kwesti filioque ;-) a przekazywanie treści "pod publikę". 2009/11/05 11:18:35
@szpiegowsky: Iwan śpiewajacy o JP2 - bezbłędny. To się może przyśnić:)
Rubik też może być santo subito, czemu nie - każdy może, jak widać. Ja jestem zasadniczo przeciwnikiem subito, a i nad samym santo bym się zastanowił w wiadomej sprawie. Ale jak widzę pośród różnej maści radykałów (polecony przez Ciebie blog to tylko jedno z wielu takich miejsc, które kojarzę), nie tylko ja mam takie odczucia. Więc coś nas łączy:) Niemniej - radykał to radykał. Ci ludzie niczym nie różnią się od feministek czy prawicowców z punktu 3. mojego blogrolla. Poobserwuję ten serwis jakiś czas, kto wie - może też trafi do moich linków "Odradzam"? Ma duże szanse, bo podejrzewam, że z takimi ludźmi nie ma szans na dyskusję, a raczej na wysłuchanie monologu. A to mi się nieco kłóci z ideą polecania stron w sieci. Zresztą nawet wyłączyli możliwość komentowania...:) Hasło "teoretycznie się z Tobą zgadzam" to nic innego, jak "zgadzam się, ale...". Czyli nie zgadzasz się w 100%:) Co do formy - oczywiście przekazywanie treści pod publiczkę jest naganne bez względu na to, co to są za treści. Natomiast dopasowanie formy jest jak najbardziej dopuszczalne. I jeśli Beata pisze, że na mszach dla niepełnosprawnych jest luz, ale bliżej Boga, to w czym problem? A dla radykałów to jest problem - przeolbrzymi! Tylko że nie dostrzegają, że w ten sposób mogą wkrótce zostać w Kościele sami. Celebrowanie mszy to nie jest coś, co zostało zesłane przez Boga na kamiennej tablicy - to zostało określone przez ludzi, działających pod Jego natchnieniem. Dlaczego radykałowie zakładają, że teraz jest inaczej? Dlaczego nie pozwalają mi się modlić tak, jak czuję? OK, czasem są ewidentne przegięcia (flagi!), ale poza tym - jeśli coś zbliży ludzi do Boga, to nie może być złe, prawda? Z tym Radiem Maryja to bym polemizował. Ostatnio nawet zrobili badania i okazało się, że jest to radio religijne, a nie polityczne:) To radio to jest piękna idea, robi sporo dobrego, ewangelizuje, głosi Słowo Boże. Ale niestety - ma złego managera. Który bawi się nie w to, co powinien. Co ciekawe - on też jest przeciwny różnej maści "udziwnieniom", w tym gitarom na mszy:) 2009/11/05 11:19:25
@Beata: ja wiedziałem, że Ty mnie zrozumiesz:) A możesz napisać - tu lub u siebie - jak taka msza wygląda? I w czym ten luz się przejawia? Bo mnie zaintrygowałaś...
2009/11/05 13:36:02
@wesoły- radio maryja bez względu na głoszone treści nie jest radiem katolickim.
nie spełnia żadnych wymogów formalnych, żeby mogło nazywać się katolickim. poza tym radykał radykałowi nierówny: tradycja-2007.blog.onet.pl/ kronika jest moim zdaniem całkiem całkiem, bo czasami naprawdę wyłapuje ciekawe rzeczy. i tak- zgadzam się z beatą ALE do momentu kiedy nie jest fajnie i luzacko pod publikę. wtedy się nie zgadzam ;-) poza tym tak jak napisałam- tak naprawdę ci radykałowie chcieliby za takich uchodzić ;-) dla mnie zaczną być radykałami, jak nawet pieśni będą mieć po łacinie ;-) 2009/11/05 13:55:57
@szpiegowsky: wymogi formalne? Jakież to są? To może chociaż zgodzimy się na to, że radio to ewangelizuje?;)
Wszedłem na blog z Onetu. Kliknąłem w pierwszy link, który rzucił mi się w oczy - grzech przeciwny naturze. A tam kwiatek typu "(...)każdy grzech cielesny jest obrzydliwością w oczach Boskich (...) niweczy obraz Boski w człowieku (...) i psuje mieszkanie w nas, kościół Ducha Świętego. Daleko obrzydliwszym zaś jest grzech sodomski (tak w oryginale - przyp. WT) (...)". Jak komuś się wszystko z dupą kojarzy, to ja z nim nie gadam, bo może nie dostrzec piękna mojego oblicza:) Ale podoba mi się to, co napisali o Tajemnicach Światła - dla mnie to też był szok, jak JP2 postanowił zrobić jakiś upgrade...do dziś nie wiem po co. No, ale ci z Onetu, jest to zupełnie inne oblicze radykalizmu, ci z Kroniki czepiają się głównie formy. Co niejako stawia ich w moich oczach w gorszym świetle...bo forma jest tylko drogą do Boga, a nie samym Bogiem. A Kronika wywyższa formę ponad wszystko, nie dostrzegając, że bez formy ludzie mogą poczuć, że Bóg jest ich Bogiem, a nie gromowładnym Zeusem, siedzącym na Olimpie, domagającym się tylko dymu z kadzidła i panicznego strachu. Co do wypowiedzi Beaty - poczekałbym na wyjaśnienie, co jest takiego fajnego i luzackiego. Bo może to nie jest pod publikę? Może to jest DLA publiki? Aby publika mogła być tam DLA Boga? Poczekamy, przemyślimy, zrozumiemy, ocenimy:) W temacie łaciny - raz byłem na mszy po łacinie. I nie chcę więcej. Nie zrozumiałem nic, nie wiedziałem, co mówić, czułem się wyobcowany - to ja już wolę flagi chyba...trzeba się znieczulić tylko na moment. Nie bez powodu łacina jest językiem martwym - a Kościół ma być żywy! 2009/11/05 14:08:51
Jeszcze z bloga na Onecie, bo ten kwiatek musi pójść w świat. Krytyka modlitw o pokój w Krakowie z udziałem przedstawicieli różnych religii - było to wydarzenie wzorowane na podobnym spotkaniu, zorganizowanym przez JP2 w Asyżu, w 1986. I teraz najlepsze:
"Podobny numer w Asyżu spowodował, że Bóg dał wyraz Swojemu niezadowoleniu poprzez trzęsienie ziemi, które zburzyło miejsce ohydy zabijając kilku franciszkanów." Dont't mess with Him! A może to jednak któryś z innych bogów się obraził i zesłał kataklizm? No i najważniejsze - dlaczego kara czekała 11 lat, do 1997? I dlaczego organizator tej "ohydy" żył do 2005? A Asyż fajnym miastem jest, klimatycznym, jak i inne miasta w Umbrii. Oba blogi - Kronika i ten z Onetu - co jakiś czas odwołują się do Michalkiewicza. A to już samo w sobie wystarczy, aby patrzeć na nich czujnym okiem. Dodatkowo ten z Onetu odwołuje się do ciekawych tekstów...ten o grzechu sodomskim to jedno, o Asyżu to drugie - pewien biskup pisze o spotkaniu w Asyżu, że "Takimi to czynami JPII już dawno automatycznie wykluczył się z Kościoła a przez to nie może być papieżem(...)" - czyli co? Jakże to - papież wybrany przez konklawe, z natchnienia Ducha Świętego, nie może być papieżem? Omylność Ducha, czy może podważamy działanie kardynałów? Alleluja i do przodu! 2009/11/05 14:22:29
@wesoły no bo są pewne wymogi formalne.
używanie "katolickie" w nazwie do czegoś zobowiązuje. to nie jest tak, że ja mam takie widzimisię i np. nazwę swój blog- katolickim wszechblogiem. no, ten onetowy ma niezłą wyobraźnię ;-) ale juz chyba z tego co pamiętam- dla takich ostrych radykałów już jan23 nie był katolikiem ;-) a co łaciny: przyznaję- trzeba być sympatykiem. ja uwielbiam łacinę ;-) co widać także po mojej półce z książkami i kubusiu po łacinie. 2009/11/05 14:28:06
@wesoły
a co do liturgii- żeby wiele rzeczy sprawowanych w kościele było sprawowanych ważnie wymagana jest odpowiednia forma i treść. formą jest liturgia. poza tym- zarówno w katolickich kościołach wschodnich, jak i w kościele prawosławnym liturgia jest rzeczą świętą. mówi się "boska liturgia"- bo tam z kolei większość sakramentów jest uświęcanych przez liturgię. więc kwestia formy- jako takiej- nie jest wymysłem ani radykałów, ani integrystów.
Gość: Beata, ada156.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 20:55:07
WT o Wojtkowym kościele pisałam już tutaj - kompensacja.blogspot.com/2009/04/koscio.html to się powtarzać nie będę:)
liturgię tworzą ludzie, ksiądz, "cywile", w Wojtusiowej mszy jest zawsze zespół młodzieżowy muzyczny, ksiądz podczas kazania przynosi akcesoria, na przykład piłę i piłuje krzyż, byłam tez na takiej mszy, na której ksiądz grał w piłkę nożną przed ołtarzem...tłumaczył nam, że wiarę trzeba trenować, ćwiczyć, bo inaczej spadnie do IV ligi... do każdej mszy inna rodzina przygotowuje dary, które potem razem spożywamy po mszy, kiedy mówimy Ojcze nasz - wszyscy ludzie w kościele trzymają się za ręce łączą się z ministrantami i księdzem jednym wielkim poplątanym kręgiem, bywa, że na "zwykłej" mszy chcę chwycić sąsiada za dłoń:) przekażcie sobie znak pokoju - każdy podaje sobie dłoń... może ktoś powie, że kopanie piłki w kościele to profanacja kościoła...mam go w nosie 2009/11/05 21:45:37
Wolę mszę trydencką. A nadto uważam, że Kościół katolicki powinien (jeśli chodzi o kwestie religijne) być niezmienny, radykalnie tradycjonalistyczny i konserwatywny, bo właśnie trwałość poglądów (nie mówię o nauczaniu społecznym Kościoła) może być dla wielu opoką.
Gość: Beata, ada156.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/05 21:55:53
2009/11/05 22:59:37
@matriks masz trydencka to kwestia gustu.
jak tu już wspomniano- nie każdy lubuje się w łacinie. i uważam, że kościół jjest niezmienny i konserwatywny - jakoś nie zauważyłam nie wiadomo jakich rewolucji w kwestii dogmatów ;-) @beata ja tam kopanie piłki zniosę :-) naprawdę bywają poważniejsze profanacje, a wręcz świętokradztwa. 2009/11/06 09:33:35
@Beata: zespół młodzieżowy? Piła? Gra w piłkę? Błazenada! Módlmy się za tego księdza...
OK, "Radykał - mode" OFF. Podawanie ręki przy znaku pokoju to chyba wyłącznie polska tradycja, ale z drugiej strony ta część mszy też może różnie wyglądać. W podanym przez Ciebie linku jest fragment z Cejrowskiego, "Gringo wśród dzikich plemion". W tej samej książce jest opis mszy w... Meksyku? Na Kubie? Nie pamiętam. Ale tam, przy przekazaniu znaku pokoju, ludzie faktycznie się godzili. Chodzili przez cały kościół, aby paść w ramiona kogoś, z kim się pokłócili. I to jest fajne, i szczere, i mi się podoba. A jeśli jakiś radykał powie, że to odejście od tradycji, to mu powiem, że i może owszem, odejście - ale ja bym to nazwał dostosowaniem do lokalnych tradycji. Tak jak było z Bożym Narodzeniem, polskim odwiedzaniem grobów w Zaduszki czy nocą świętojańską:) A trzymanie się za ręce przy "Ojcze..." to w wielu kościołach jest - na mszach dla dzieci i nie tylko... @Matriks: jeśli chodzi o kwestie religijne - zgoda. Co do zasady:) Bo to któryś z ojców Kościoła nie krył oburzenia, gdy w starożytnym Rzymie wrzucano niechciane noworodki do Tybru - jak tak można zanieczyszczać rzekę!? :) Bo to - jak widać - też się zmienia z biegiem czasu. A nauczenie społeczne wynika wprost z kwestii religijnych, więc wszystko płynie (jak Tyber). Na jednym z blogów, podrzuconych przez koleżankę Sz., znalazłem informację, że kremacja była (czy jest...) zakazana. O, ciekawostka, prawda? Ale mi chodzi nie o religię czy naukę społeczną, ale o formę. Gdyby ona nie ewoluowała, to msze wyglądałyby nadal jak za św. Piotra. Co oznacza, że istniałby Kościół jako wspólnota, a nie instytucja - bo prawdopodobnie nie wydzieliłby się kler. @szpiegowsky: rewolucje w kwestii dogmatów - a wniebowzięcie Maryi (wiek XX)? Albo wcześniejsze dziewictwo Maryi? To są takie małe rewolucje...:) Co do katolickości Radia Maryja - OK, ale zgadzamy się, że ewangelizuje? Z Radiem Maryja nie ma problemu - problem jest z Rydzykiem. Z jednej strony potrafi porwać tłumy, założyć jakieś kółka różańcowe i stworzyć dzieła, jakie nie udały się nikomu (gazeta, radio, telewizja, szkoła...), ale z drugiej to taki Andrzej Lepper Kościoła. Mówi, co mu ślina na język przyniesie, a język miewa zły. Forma nie jest wymysłem radykałów - OK. Ale w takim razie czyim wymysłem jest? Są dwie opcje - jest wymysłem ludzkim, stworzonym po to, aby przybliżać Boga wiernym. Dlaczego więc jedni ludzie, z dawnych wieków, mają mieć monopol na rację? Dlaczego ci dzisiejsi, grający w piłkę czy biegający w krótkich spodenkach, jej nie mają? Albo opcja druga - liturgia została nam zesłana od Boga, który w danym momencie czasu mówił przez ludzi, tworzących liturgię. To czemu zakładamy, że nie mówi teraz, przez tych od odprawiania mszy twarzą do ludzi, w językach narodowych, przy brzmieniu gitary elektrycznej, bębnów afrykańskich i skrzypiec? Na pierwszych mszach nie było tabernakulum ani organów:) 2009/11/06 10:54:18
@wesoły naprawdę chcemy teraz wejść w historię kościoła?
i tego co było w pierwszych wiekach? co do ojców kościoła- ojcowie byli różni ;-) przecież sam tomasz popełnił błąd w swoich dowodach na istnienie boga. ale przecież kościół cały czas ewoluuje- i w formie i w nauczaniu (choćby we wspomnianej nauce społecznej). fakt, że jest podstawa, która ma być niezmienna i stała, ale kościół idzie z duchem czasu. a co do radia: moim zdaniem ono jest tak pośrodku- kiedyś słuchałam, a poniekąd z uwagi na wykształcenie- umiem w miarę ocenić treści. i dla mnie radio tak sobie działa od skrajności w skrajność- raz coś powiedzą właśnie ewangelicznego, a następnego dnia - coś, że ręce opadają... i niestety uważam, że pomimo prób ewangelizacji, znajduję w radiu ( jeśli zdarza mi się czasami go jeszcze słuchać) więc jakiejś dziwnej zapalczywości, złości i ignorancji. jak to dzisiejsi ludzie nie mają racji? a niby skąd się wziął mszał w językach narodowych, i obecna rola wiernego w kościole- jego zadania, misja- a wręcz powołanie do bycia wiernym , do obecności, do stanowienia kościoła. zobacz- obecnie msze trydenckie mogą sobie być dla sympatyków- ale po raz pierwszy od lat- kościół w swej liturgii/formie i treści- wychodzi naprzeciw człowiekowi.
Gość: Beata, adx193.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/06 22:59:08
ho, ho! zaczynamy poruszać się w początkach chrześcijaństwa prawie:)
2009/11/07 13:47:02
przyznam się, że z historii kościoła uwielbiam odpusty.
to było tak... był taki moment kiedy postanowiono ujednolicić pokutę z uwagi na różne podejście spowiedników. powiedzmy, że za ten sam grzech u jednego można bylo otrzymać 1 ojczenasz, u innego 4 ojczenasze... a zatem wymyślono katalogi grzechów- ksiądz robił szybkie + ilość ojczenaszy- i wychodziła mu pokuta. co mnie zachwyca- można było poprosić kogoś o odprawienie pokuty. przykładowo- idę do wesołego i mowię: wesoły, odmów za mnie ojczenasze. i wesoły się zgadza. i tu jest myk: bo moglabym wesołemu wynagrodzić jakoś to, że zrobił to dla mnie, ale do tego wcale nie byłam niczym zobowiązana. można bylo komuś wynagrodzić odprawienie pokuty albo i nie.... no więc to też nie było idealne rozwiązanie, że ktoś trzaska ojczenasze i cudze pokuty i nic z tego nie ma.... i tak jeszcze z kilkoma innymi radosnymi przemyśleniami kościół dotarł do pomysłu na odpusty. jak handel odpustami wygląd każdy ma jakieś pojęcie. nie zliczę paliczków św. piotra, drzazg z krzyża. jednym z fajnieszych odpustów był szczebel z drabiny, ktora się śniła jakubowi. ale moim number one, evegreen jest szkatułka. szkatułka, której nie można było otwierać, bo w niej zamknięty był powiew wiatru, który owiał maryję, gdy jechała na osiołku do betlejem. o! :-)
Gość: Beata, acz106.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/07 22:56:03
łał, zamknięty w szkatułce... nie duch z lampy Alladyna?:)
2009/11/09 21:56:01
@szpiegowsky: nie, nie chodzi mi o poruszanie się po początkach - ale o to, że wszystko: zwyczaje, zasady, ceremonie - ewoluowały. Więc nie rozumiem radykałów, którzy twierdzą, że stadium ewolucji, na którym to wszystko zatrzymało się kilkadziesiąt (!) lat temu, jest tym najwłaściwszym...
Szpiegowsky, nie zrozum mnie źle - ja jestem jak najbardziej za zmianami. I o ile mogę zrozumieć przywiązanie radykałów do pewnych archaicznych form, o tyle ich argumentacja do mnie nie trafia. No, ale tak jak wspominałem - są to ludzie o zdolnościach dyskusji na poziomie feministek albo wpiszowców, więc nie dziwię się:) Natomiast cieszy mnie, że Kościół ZACZYNA wychodzić do ludzi - oby jak najczęściej i do jak największej liczby osób:) Amen!:) Co do odpustów - słyszałem, że to jeszcze było tak, że za poszczególne gwoździe, kości czy drzazgi była odpowiednia liczba dni odpustu. I w jednej katedrze mieli masę tego typu relikwii - i jednego dnia w roku wystawiali wszystkie. Kto wtedy pielgrzymował do katedry - łapał bonusowe odpuszczenie grzechów na MILION dni. Czyli hulaj dusza... Natomiast dość długo nie mogłem pojąć jak to jest obecnie - ale poczytałem i już wiem, co robić, aby zyskać odpust. Najbardziej zdziwiło mnie, że można zyskać odpust całkowity codziennie! Odprawianie pokuty za kogoś - ciekawe, ciekawe...prosiłabyś mnie w komentarzach o te zdrowaśki?:) Ale taryfikator jest pomysłem do rozważenia, nie powiem. Bo i tak ta pokuta nie jest najważniejsza - najważniejsze jest przyznanie się, skrucha, nauka i zadośćuczynienie, prawda? @Beata: jak duch, ale bez tych trzech życzeń...był chyba jeszcze olej, w którym smażono św. Wawrzyńca. Ale szczebel z drabiny jakubowej to jest maks - bo w sumie ten powiew wiatru to mógł być autentyczny, a drabina to matrix czystej wody!:)
Gość: Beata, ade79.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/09 23:42:40
Wesoły, właściwie masz rację, wyśniona drabina przebija wszystko! och, gdyby tak mieć faceta, który mi sie ostatnio przysnił...
Wszystkie odpusty, pokuty dla mnie to bezsens, takie kupowanie rozgrzeszenia, handel wymienny, ale ja jestem w ogóle jakas dziwna, bo uważam, że grzech nigdy nie jest wymazany, on zostaje (jak dziury w desce po gwoździach) i jesli mamy kiedys spotkać się ze Stwórcą to z tymi dziurami własnie... dlatego bliższa jest mi spowiedź powszechna, spowiedź przed samym sobą 2009/11/10 10:25:27
@wesoły prawda, prawda.
żal i skrucha i mocne postanowienie poprawy- to jest najważniejsze. to są przecież warunki dobrej spowiedzi. jak będę mieć zdrowaśki to się zgłoszę do ciebie- tylko pamiętaj- wynagrodzenia nie będzie ;-) @beata a ja poproszę szkatułkę z powiewem wiatru ;-) dla mnie to jest gadźet evergreen ;-) |
|
||||||
ja generalnie mimo wyznania- sympatyzuję z luteranami, aczkolwiek oni to dopiero potrafią wydziwiać podczas liturgii i nowomodzić!