Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

SAMOSĄD – SAMOOBRONA - SAMOGWAŁT

wesoly_terrorysta
Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. (Syr 28,1)

W dzisiejszym świecie istnieje silna tendencja do robienia jak najmniej. Najchętniej wyoutsourcowalibyśmy (trudne słowo) wszystko, co tylko nad nami wisi, a sami oddali się błogiemu lenistwu. Po co się męczyć, po co brudzić sobie ręce pracą - dokoła jest masa specjalistów z przeróżnych dziedzin. Oni zrobią za nas wszystko lepiej, szybciej i taniej. Pozwólmy więc im pracować, a sami cieszmy się życiem.

Tym większy podziw muszą w dzisiejszym, rozleniwionym społeczeństwie budzić jednostki, które zdają się mieć w dupie to wszystko. Postanawiają, że zrobią wszystko samodzielnie, "tymi ręcyma", nie patrząc na to, że gdzieś mogą być odpowiedni fachowcy. Być może nie spotkali na swojej drodze takich profesjonalistów, a może żaden z zawodowców nie chciał im pomóc. Tak czy siak - nasi bohaterowie postanowili samodzielnie zadziałać w sprawie kilku problemów.

Ot, choćby grupka mężczyzn z miejscowości Włodowo. Kiedy nie mogli doprosić się policji, aby zajęła się zapijaczonym recydywistą, terroryzującym okolicę, zachowali się jak przykładni mężowie i ojcowie. Postanowili własnymi rękami, jak również łomem i szpadlem, wyrwać chwasta, jak mawia młodzież. Stanęli w obronie swoich bliskich, ponieważ nie potrafili znaleźć obrony u organów państwowych. Cała sprawa skończyła się aktem oskarżenia dla samozwańczych sędziów i katów, niemniej panowie mają już swoje miejsce w sercach wielu ludzi.

Ale żeby nie skupiać się tylko na dramacie zatłuczenia na śmierć jednego pijaczka - oto kolejni bohaterowie współczesnego leniwego społeczeństwa. Poznajcie panów Brylińskiego i Sikorę. To o nich opowiadał głośny film "Dług". To oni, przyparci do muru przez gangstera, domagającego się zwrotu fikcyjnego długu, postanowili przeciąć pasmo niepowodzeń. Pasmem tym był kark rzeczonego gangstera. Panowie zostali skazani za naturalny odruch obrony swoich bliskich, a następnie - między innymi dzięki presji tłumu - wypuszczeni na wolność. Medialny Sikora doczekał się ułaskawienia, mniej medialny Bryliński nadal na nie czeka. ale to tylko kwestia czasu.

W Meksyku zaś grasuje banda tajemniczych mścicieli. Wystarczy podesłać im dane osoby z kartelu narkotykowego, a już oni zajmą się eksportem złego człowieka na lepszy ze światów. W kraju, gdzie codziennie dochodzi do porwań, zabójstw, a wojny gangów przetaczają się po ulicach miast, mściciele wydają się wybawieniem. Wprawdzie - ze względu na fakt, że nie przebierają w środkach i bazują na zwykłych donosicielach - zdarzają im się błędy. No i pytanie, czy nie rozsmakują się w zabijaniu, gdy wybiją wszystkich narkomafiozów. Ale póki co - niosą ulgę zwykłym obywatelom. Bo policja albo boi się zginąć w ulicznej strzelaninie, albo siedzi w kieszeni złych ludzi. Może grupa prostych wieśniaków zrzuciła się na siedmiu rewolwerowców, którzy maja ich obronić?

Ostatnio internety znalazły sobie nowego bohatera. Mrocznego mściciela. Człowieka, który niczym Charles Bronson w "Życzeniu śmierci" kroczy przez miasto, a za nim ścieli się gęsto trup niesprawiedliwych. Posiadacza najbardziej różowego sweterka w historii światowej zemsty.

I tak wygląda w nim bardziej męsko, niż dowolny gość w skórach i ćwiekach

Drasius Kedys był zwykłym Litwinem. Do czasu, aż niegodziwi ludzie wykorzystali jego córeczkę. Wtedy jego życie się załamało. Zaczął słac listy do mediów, policji i prokuratorów - ze wskazaniem winnych tej okropnej zbrodni. Było to o tyle łatwe, że jego córka wyraźnie wskazywała, kto ją skrzywdził. Niestety, nikt nie potrafił - a może nie chciał - pomóc Kedysowi. Bowiem wśród obwinianych był sędzia. Dramat jednego człowieka, w połączeniu z obojętnością innych, doprowadził do tragedii. Oskarżany przez córeczkę Kedysa sędzia został zamordowany. Razem z nim zginęła kobieta, która miała mu podsuwać dziewczynki. A Kedys zniknął. Od tego czasu zyskał sobie sławę wśród głodnych sprawiedliwości prostych ludzi.

Can you see a pattern here?

Ludzie, którzy postanawiają nie oglądać się na nieudolne organy prawa i samodzielnie odgrywają sędziów i katów, celem zaspokojenia własnego pragnienia sprawiedliwości, stają się bohaterami tłumów. Bo tłumy też chcę sprawiedliwości - tylko zazwyczaj tłumowi brak odwagi do jej wymierzenia. Oczywiście, patrząc od strony psychologii, tłum byłby skłonny do linczu. Ale ktoś musiałby wpierw zacząć. A gdy na scenę wkracza bohater, to zazwyczaj nie ma już czego po nim kończyć. Bohater stawia się ponad prawem i obyczajami, mając głęboko w dupie wypracowane przez wieki normy cywilizacyjne. Jemu stała się krzywda i musi dojść swojej racji. Teraz. Natychmiast. Bo potem to już nikt nie będzie o nim pamiętał.

Choć przykład Johna Demianiuka pokazuje, że pamięć wymiaru sprawiedliwości też może być długa.

Rodzi się pytanie - czy kieruje nimi chęć oczyszczenia społeczeństwa i jego obrony, czy może płytkie uczucie zemsty, które nie rozszerzy się na pozostałych szubrawców - albo rozszerzy się nieproporcjonalnie? Czy bohaterowie nie mogą być moralnie jednoznaczni?

W każdym razie mamy gotowy przepis na dzisiejszego bohatera. Trzeba zabić (uważam, że każdy z nas byłby zdolny, w odpowiednich warunkach, odebrać życie innemu człowiekowi) - ale nie byle kogo. Zabić kogoś, kto jest zagrożeniem dla społeczeństwa. Najlepiej kogoś, kto popełnił jakieś przestępstwo, ale skostniały aparat nie jest w stanie postawić go przed obliczem sprawiedliwości. I to nie jakiegoś doliniarza, ale bandytę, który popełnił najstraszliwsze zbrodnie. Wystarczy dopaść takiego przestępcę, a następnie zlikwidować - i już będziemy bohaterami. Ale skąd wziąć takiego nieuchwytnego niegodziwca? Kto może nim być?

I tu na scenę ponownie wkraczają panowie Kedys, Sikora i Bryliński. Oraz sześciu mężczyzn z Włodowa. To co - ruszamy na misję typu seek and destroy?

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    Dotykasz chyba najbardziej drażliwego tematu jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Dyskutowaliśmy kiedyś o tym u antyfaszysty. Ten temat to sprawiedliwość właśnie, której nie ma bez zadośćuczynienia, czyli odwetu, a więc zemsty po prostu.. Bez spełnienia tego warunku nie ma mowy o przywróceniu równowagi naruszonej czyjąś krzywdą. Niestety, współczesne państwo odebrało obywatelom najpierw trzyprawo do zemsty, a potem całe poczucie sprawiedliwości. Na krótką metę każde głupstwo przechodzi, ale na dłuższą zdrowi ludzie tego nie wytrzymują.

    No to kto Ci podpadł i dlaczego?

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    dwa razy po półtorej godziny? to proces Demianiuka będzie trwał, trwał i trwał...
    a reszta bardzo trudna, bardzo...
    bo ja nie jestem za tym, by każdy mógł sam wyznaczać karę, ale gdyby ktoś skrzywdził moje dziecko...nie odpuszczę...

  • wesoly_terrorysta

    @Slawkas: przede wszystkim - ludziom odebrano prawo do obrony (o tym dyskutowaliśmy u mnie;)). Gdyby obywatel mógł zabić atakującego go siekiera pijaczka, to byłby spokój od ręki. A tak mamy ileś napadów pijaczka plus zaplanowaną zemstę. Zobacz, że każda z tych smierci była z innego powodu. Kto może określac, za co zabijac, a za co nie? Tak jak mówię - kara i poczucie sprawiedliwości zostało wypracowane przez pokolenia, przez całe społeczeństwa. A oni po prostu WIEDZĄ lepiej. Co, niebo się otworzyło i Bóg im dał prawo do zabijania? Gdyby kazdy miał prawo do własnej zemsty - ten świat nie byłby aż tak miły.
    Nikt mi nie podpadł. Chyba. Notka taka sobie, bo przeciez nie napisze o panu senatorze.

    @Beata: gdyby ktoś chciał skrzywdzić - lub krzywdził - kogoś z moich bliskich, to bym pewnie zabił. Ale po fakcie - musiałbym się zastanowić. Tę notkę piszę z dystansu, takie moje zbójeckie prawo.

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci