Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

DO KOŃCA ŚWIATA

wesoly_terrorysta
Tyle mniej - więcej będzie grać WOŚP. I mniej więcej tak długo będziemy słyszeć, że Polacy pokazali, że mają dobre serca. Szkoda.

W sztabach Wielkiej Orkiestry nadal liczone są pieniądze. Pewnie padnie kolejny rekord, albo chociaż się do niego zbliżymy. W mediach wszyscy mówią o tym, jak to dobrze, że Polacy potrafią się zmobilizować. Że potrafią dać tyle pieniędzy na chore dzieci. A Polacy, oklejeni papierowymi serduszkami, cieszą się, że ktoś ich docenia, że podobno robią coś dobrego...

Sam Jerzy Owsiak też chodzi uśmiechnięty, opowiada na lewo i prawo, jak to fajnie, że się zebraliśmy i zrobiliśmy coś razem. I tylko narzeka, że niektóre gazety nie dały informacji o finale na pierwszą stronę (oberwało się Wyborczej). A tych, którzy umieścili notkę o WOŚP koło informacji o zabójstwie, nazywa szmaciarzami (dostało się Faktowi). Widocznie Wielki Dyrygent Wielkiej Orkiestry nie potrafi objąć swym Wielkim Sercem, że dla niektórych mogą być ważniejsze wiadomości. Jeśli kiedyś w drugą niedzielę stycznia Chiny zaatakują USA, to właśnie to trafi na jedynki wszystkich serwisów, a nie zbiórka pieniędzy. Tradycyjnie dowalił też Rydzykowi, bo to takie sympatyczne i dobroduszne nie móc się wznieść ponad poziom żałosnych ataków toruńskiego redemptorysty.

Tak więc okleiliśmy cały kraj serduszkami, wysłaliśmy jakieś światło w kosmos, w domach pewnie właśnie dopalają się świece Caritasu, a w ciągu kilku miesięcy ofiarnie przekażemy 1%. Oczywiście przekażą go tylko ci, którzy potrafią samodzielnie wypełnić druczek. Ofiary losu, mające dochody z jednego źródła, które nie potrafią jak małpa przepisać kilku cyferek i zostawiają wypełnienie formularza swojemu pracodawcy, prawdopodobnie sądzą, że rząd lepiej zadysponuje ich podatkami.

Dlaczego to robimy? Skąd w nas tyle dobroci?

Z prostej kalkulacji. Za garść monet możemy uspokoić swoje sumienie. I jeszcze nas pochwalą. A jak będą na nas patrzeć! Bo mamy serduszko, świeczkę. Zresztą - spróbujcie powiedzieć w towarzystwie, że nie dajecie na Owsiaka. Śmierć towarzyska gwarantowana. Potrzeba akceptacji jest w piramidzie Maslowa zaraz za potrzebą bezpieczeństwa. Nikt nie chce się wyłamać z szeregu. A że przy okazji załatwimy jeszcze (częściowo) potrzebę samorealizacji i samozadowolenia - to przecież złoty interes!

Oj, ale cyniczny jestem, prawda? Jak tak mogę pisać? Przecież to na dzieci! Pewnie sam nie rzucam, pewnie moher ze mnie, albo pisowiec...

Nic z tych rzeczy - sam rzuciłem. Ja też jestem zwierzęciem stadnym, ja też nie umiem się wyłamać i pewnie gdzieś tam, w głębi duszy, kalkuluję co i jak. Więc skoro sam taki jestem, to co się tak przypieprzam? Otóż jest jeszcze jeden powód, dla którego ze smutkiem patrzę na te nasze zrywy dobroczynności.

A tym powodem jest fakt, że o zrywach właśnie możemy mówić. Że potrafimy otworzyć serca i portfele tylko przy okazji. Nieistotne, czy jest to Orkiestra, Fundacja TVN czy 1%. Nie umiemy być pomocni ciągle, przez cały rok. Nie chodzi nawet o to, że nasza charytatywność w porównaniu z charytatywnością amerykańską wygląda biednie - tam jest solidne wsparcie systemowe (ulgi, ulgi!), zamożniejsze społeczeństwo oraz tradycja organizowania się "od dołu". Ale Polacy, w swej większości, najzwyczajniej w świecie nie potrafią pomagać innym.

Jak często widzicie taki obrazek - kobieta z zakupami (nawet nie musi być staruszka) szarpie się z drzwiami od sklepu. Czy ktoś z boku podejdzie, otworzy, przytrzyma? A jeśli to nie jest kobieta, a mężczyzna? To z pewnością nikt mu nie pomoże. Wnieść wózek dziecięcy po schodach? Trzeba prosić. Zatrzymanie się przy drzemiącym człowieku i spytanie, czy wszystko w porządku. Rozmowa z pijakiem, gdy prosi o "poratowanie, bo pięćdziesiąt groszy do wina zabrakło" - że może warto pójść tu i ówdzie, porozmawiać, a nie przepijać całego życia. Tego się nie widzi zbyt często. Potrafimy pomagać dzieciom (normalne zachowanie, zanotowane w genach - mające na celu zachowanie gatunku), ale dorosłym już nie. Wolimy odcinać się od tych, którzy nas mijają, wierząc, że nie potrzebują pomocy. Bo nam też nikt nie pomoże - a poza tym mamy przecież przyklejone serduszko, prawda? To z pewnością wystarczy.

Więc gdy za rok usłyszę, że Polacy po raz kolejny pokazali, że maja wielkie serca, to sobie pomyślę - szkoda. Szkoda, że tylko pokazali. I szkoda, że to tylko raz w roku.

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    O, to żeś mnie sprowokował. Kiedyś już pisałem, chyba nawet u Ciebie, że WOŚP to dla mnie obciach i lipa, nie trawię i nie daję. Spotkało się to, delikatnie mówiąc, z konsternacją. Teraz wokół słyszę tyle wypełnionych dobrotliwością i szczerymi intencjami słów, że tylko zachowywałem swoje poglądy na siebie, nie chcąc psuć innym nastroju. Ale skoro już wywlekasz, że popieranie tej odmiany noworocznej szopki wynika z konformizmu i bycia na fali, to oczywiście nie mogę zmilczeC. OWSIAK I JEGO AKCJA TO DLA MNIE DNO, NIGDY NIE WSPIERAŁEM I NIE BĘDZIE MI TEGO BRAKOWAĆ, KIEDY TO SIĘ POSYPIE - NA DŁUGO PRZED KOŃCEM ŚWIATA.
    Tyle prywaty. Poważniejsza sprawa to kalumnie na Wspaniałe Polskie Społeczeństwo :) Zaczyna się rok. Tylko licz ile będzie w tym roku akcji, spontanicznych odruchów pomocy, zrzutek, prac. Na skale ogólnopolską, ale jeszcze więce lokalną. Będzie tyle zrywów, że właściwie można mówić o stałym nastawieniu. Bo na tym polega jedna z większych szkód jakie wyrządza Owsiak, że uzurpuje sobie, jakoby jego akcja była jedyną jednoczącą Polaków a wielu bezkrytycznie to łyka.
    Na marginesie. W Polsce ludzie nieznajomi bardzo często pomagają sobie na ulicy. Za to w Danii pomagając osobie starszej albo kobiecie, możesz spotkać się z jej strony z ostrym sprzeciwem i oburzeniem. Czyżbyś swoim zachowaniem sugerował, że jest niepełnowartościową osobą, niepełnoprawnym członkiem społeczeństwa, myślisz, że sobie sama nie da rady? Lepiej uważaj!
    Cieszmy się tym co mamy, bo to naprawdę dobre jest :)

  • wesoly_terrorysta

    @Slawkas: aaa, prowokatorek ze mnie:) Ja tam Owsiaka nie uważam za obciach, choć sodówa mu wyraźnie do głowy uderzyła (patrz wypowiedź o Fakcie) i stara się stworzyć wrażenie, że nie ma alternatywy dla Tuska...yyy...że jest jedynym dobroczyńcą w Polsce. Że w Polsce są inne zrzutki, nie tylko krwi na górników, to mam świadomość. I oczywiście, śa ludzie, którzy po prostu pochylają się nad innymi - jestem jednym z nich:) Ale mam takie głupie wrażenie, że potrafimy się ZMUSIĆ do wielkich gestów, które zostaną dostrzeżone, pochwalone - ustąpimy miejsca staruszce, przepuścimy ją w drzwiach itp. Ale takim młodym i pięknym jak my to nikt nie pomoże - bo my musimy sobie radzić i za taką pomoc pochwał nie ma. O, ujmę to tak (nie wiem, czy zgrabnie) - na ulicy jest pomoc, ale nie widzę dobrego serca. Mam nadzieję, że wyrażam się jasno.

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    I nie zobaczysz serca na ulicy, bo Ci nie przysługuje. Żeby na to liczyć, trzeba być atrakcyjną panią. Nie po to zwalczam równouprawnienie, żeby wynosić kartofle ze sklepu takim jak Ty ;)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    nie jest tak źle - pijakowi dam ale nagadam mu, że mam jego dzieci w domu, bo on pije i nie zarabia....staruszce przytrzymam drzwi, ciężarnej ustapie miejsca, faceta z jednym piwem przepuszczę w kasie, bo ja mam cały stos zakupów a on musi czekać:) ale ja pedagogizuje, pedagogizuje i gizuje tez:)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Slawkas, o matko, WT nie pomożesz?:)

  • wesoly_terrorysta

    @Slawkas: pfff, zapamiętam to sobie:) Ale rozbawiłeś mnie z rana, dzięki!

    @Beata: no nie pomoże, widzisz, z kim ja się tu muszę szarpać?:)
    OK, Ty pomożesz, bo pegad...pedad...NAUCZASZ. Z reszta podejrzewałem, ze moi Czytelnicy to akurat serce maja (poza tym jednym, co to nawet mi kartofli nie pomoże dźwigać...), ale czy ty tylko ja nie widzę tyle tej dobroci na ulicy, czy faktycznie jest coś na rzeczy?

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    @WT: Ja widzę takie zachowania jak opisuje Beata, sam je stosuję i mnie to spotyka. No może poza dostawaniem drobnych na klina, ale o to akurat nigdy się nie starałem. Na pewno może być tej wzajemnej uczynności jeszcze więcej, ale ona naprawdę jest.

    @Be: Nie ma mowy. Przecież nawet tego nie zauważy. A jeśli już, to i tak będzie miał pretensje, że włożyłem w to za mało serca.

  • wesoly_terrorysta

    @Slawkas: jak Ty napiszesz komentarz (albo notkę), to zawsze się uśmiechnę, nawet lekko:) Czy jest, czy nie ma - ja już nie wiem. Ale wydaje mi się, że nieco za wcześnie, aby popadać jako społeczeństwo w samouwielbienie, bo raz w roku rzucimy "na Owsiaka".

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    Domniemywam, że jako zadeklarowany tym wpisem społecznik rzucasz nie tylko na Owsiaka. To skąd u Ciebie to "raz w roku"? Chyba uwierzyłeś we własną propagandę. Robisz swoje, ale mówisz to co Owsiak :)

  • wesoly_terrorysta

    No OK, masz mnie - nikt mi drzwi nie przytrzymał, jak z zakupami wracałem, to jestem rozgoryczony. Choć nie do końca - drzwi na klatkę otworzył mi pijaczek, który tam zawsze stoi. Więc jest nadzieja:)
    Slawkas, to co piszesz, jest słuszne i prawdziwe - ale weź proszę poprawkę na fakt, że mówisz o ludziach z Twojego otoczenia. Sąsiadach, rodzinie itp. Ja niestety widzę często brak takiej zwykłej życzliwości, jakąś obojętność, umiejętność do okazywania dobrego serca, gdy ktoś przyjdzie i powie "wrzuć do puszki na to i na to" - ale to wszystko dzięki grupie osób, które potrafią się zorganizować i zmobilizować innych. A cała reszta - jakiś taki marazm dostrzegam. Może mi się tylko wydaje i jest dokładnie odwrotnie? Byłoby dobrze, gdybym się mylił.

  • szpiegowsky

    @wesoły a ja jestem z tych heretyków co owsiaka omijają szerokim łukiem.
    i nie kupuję świeczek caritasu.

    nie chcę, żeby mnie oceniano ile naklejek mam na torbie, itp.

    takie działania powinny wynikać z serca, z woli, a nie z akcji na pokaz.
    i jak się chce-można pomóc ludziom na wiele różnych sposób - tak, że nie muszą wszyscy o tym wiedzieć.
    jeśli to ma być dar- niech będzie właśnie darem serca, a nie darem cieszącym oczy innych.

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: mądrze mówisz, tak jak chciałem słuchać:)

  • Gość: [Matriks] *.home.aster.pl

    Namierzyłem Was wszystkich, łapaliście pewnie kartki, jak Nergal darł Biblię.... ups, zapomniałem się, przepraszam... jednak dobrzy z Was katolicy, przecież nie można dawać na Owsiaka, bo "powinien się rozliczać, bo to jest korupcja, tak samo jak teraz co ta komisja śledcza jest" a poza tym Owsiak "utrzymuje Krisznę" (niezłego utrzymanka sobie znalazł). A tak na serio.
    Ja dałem, licytuję też na aukcji WOŚP fajne, nowe pióro (jeszcze poniżej ceny rynkowej), ale generalnie podzielam (w pewnym stopniu) poglądy WT i Slawkasa (jak zwykle zresztą, co trochę dziwne jest. Może cierpię na "syndrom lustra"). WOŚP może zagłuszyć inne przedsięwzięcia charytatywne, podczas, gdy pomoc (naprawdę potrzebującym) powinna być stałym procesem a nie eventem.

  • wesoly_terrorysta

    @Matriks: licytacje i wpłacanie pieniędzy na konto (nawet temu "antykrystu Owsiaku") jest moim zdaniem lepsze, niż wrzucanie do puszek. Raz - unikasz ryzyka, że ktoś ukradnie puszka lub z puszki. Dwa - nie robisz tego dla serduszka, a z serca. No, chyba, że będziesz tym piórem szpanował...:) No i proces stały, a nie okazjonalny - oto nasz cel. Teraz kombinujmy, jak to zrobić...
    Z tym podzielaniem poglądów - jakoś tak to działa, że zazwyczaj się zgadzamy. Magia:)

  • szpiegowsky

    z tą stałością to też jest różnie.
    caritas przecież działa od lat- a został na poważnie zauważony przy świecach wigilijnych.

    przyznaję,że owsiak mnie razi z wielu względów. przede wszystkim moim zdaniem za wiele rzeczy robi dla szpanu. gdzieś widziałam wypowiedź, że owsiak zachowuje się tak jak jakiś książę w księstwie udzielnym i stawia różne dziwne warunki szpitalom.
    mniejsza z większym ;-)

    nadal jestem zdania że pomoc powinna się odbywać po cichy, bez obwieszania się naklejkami.
    bo jakby nie patrzeć- same naklejki też kosztuję.
    myślę, że bardziej bym była skłonna wspierać WOŚP, gdyby w efekcie serduszko pojawiało się tylko i wyłącznie na sprzęcie medycznym zakupionym dla szpitala.
    myślę, że to wtedy byłby dar serca, a nie jak obecnie dla części- dar dla oczu sąsiadów.

    poza tym: istnieją różne stowarzyszenia pomagające ludziom.
    osobiscie od lat podziwiam: bractwo im. brata alberta

  • wesoly_terrorysta

    Przy okazji tej naszej dyskusji dokopałem się do dość starego tekstu, który wykazywał, że WOŚP ma cechy kultu. Owsiak jako guru sekty - ciekawe, prawda?;) Tekst możecie sobie przeczytać pod tym adresem.

Dodaj komentarz

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci