Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

CZŁOWIEK OD WSZYSTKIEGO

wesoly_terrorysta
Czy bulterier może grać w szachy?

Na bardzo sympatycznym, traktującym o polityce blogu "To mój kraj" (polecam gorąco) znalazłem ostatnio ciekawą informację. Otóż dowiaduję się, że nasz ulubiony specjalista od PR, osobisty wróg Misia Kamińskiego i Adasia Bielana, człowiek niesłusznie pozbawiony nominacji do Oscara za montaż, wybitny genealog, kłamca (wg. Długiego Romana), brat swojego niestety brata, spoko koleś i ogólnie pies bojowy - jednym słowem Jacek Kurski...

...OK, to były dwa słowa...

...postanowił zostać prezydentem Gdańska.

Aha, zatkało? Gdańsk - co sprawdziłem - może być śmiało określony mianem "bastionu PO". Kurski nie ma żadnych szans. A jednak - kandyduje.

Przypominam, mówimy o Jacku Kurskim, który jest obecnie europosłem. Którym został, będąc zwykłym posłem. Czy czyjkolwiek umysł jest w stanie ogarnąć geniusz tej decyzji, która zapewne musiała zapaść na najwyższych szczeblach? Popuśćmy wodze fantazji i zastanówmy się, jak mogła wyglądać rozmowa, w której Kurski zgłosił się na ochotnika do tej samobójczej misji.

Wielki Szef: Słuchajcie no, Kurski, co wy tam teraz robicie, co?

Jacek Kurski: w europarlamie jestem, szefie.

WS: to ja wiem, Kurski, nie róbcie ze mnie idioty, kretyna jakiegoś. Ja się was pytam, co wy tam konkretnie robicie?

JK: no, europarlamentarzę sobie, podróżuję...

WS: i kaskę bierzesz niezłą. A w mediach nieco przycichłeś, afer nie wyciągasz, intelektem nie błyszczysz, za szablę nie chwytasz. Marnuje mi się chłopak, coś bym wam znalazł, Kurski. Szkoda waszego talentu.

JK: ależ szefie, co szef...

WS: nonono, już ja wiem lepiej! Was, Kurski, trzeba przesunąć na jakiś inny odcinek, gdzie mamy jakieś przejściowe trudności. O, wiem, do samorządu was wyślę, na front robót w kampanii wyborczej.

JK: doradzać mam?

WS: tak... Co? Nie. Kandydujecie Kurski, no nie strugajcie wariata! Na prezydenta kandydujecie!

JK: ale gdzie, szefie?

WS: no jak to "gdzie", Kurski, no nie udawajcie, że nie domyślacie się. W Gdańsku, stamtąd jesteście i tam wracacie!

JK: ale szefie, to jest absosmerfnie niewykonalne!

WS: co wy mi tu Kurski nawijacie, że niewykonalne!? Jak ja mówię, że kandydujecie, to kandydujecie! Dobrze się sprawujecie - mojego br... to znaczy: naszego człowieka wsadziliście na Krakowskie, do sejmu weszliście, potem do europarlamu, to i teraz wam się uda. Wy jesteście w czapce urodzeni, Kurski.

I tak, drogie dzieci, poszedł Jacuś kandydować do Gdańska, walczyć ze złym prezydentem z PO i przywrócić w "Kolebce" prawo i sprawiedliwość.

Koniec bajki, pora na morały.

To nie jest żadna nowinka, że partie wystawiają tego samego człowieka na różne wybory. Sejm, Senat, Bruksela, samorządy - wszystko to są pola wielkiej, politycznej szachownicy. Na której warto przesuwać pionki, bo w tej grze, poza zbiciem króla, istotne jest dołożenia jak największej liczby pionków na planszę. A wiadomo, że najlepiej zajmować pola jakąś figurą - im znaczniejsza, tym sprawniej cała operacja przejdzie. Że figur jest kilka - to wraca stare hasło (jeszcze z czasów Egidy Pietrzaka, gdy nie śpiewał dla Rydzyka i nie jęczał, że kiedyś było mu lepiej) "rotuj się, kto może". W najgorszej sytuacji jest PSL, który ma tylko Pawlaka i Kalinowskiego, więc musi ostro kombinować.

A ciemny lud to kupuje. Choć wie, że za rok, dwa - ten sam kandydat będzie wystawiony w innych wyborach. Na inne stanowisko. I to, na którym obecnie jest, dostanie jakiś spad polityczny, płotka. I nikt z ciemnego ludu się nie zastanawia, jak to możliwe, że jeden człowiek zna się doskonale na każdym szczeblu władzy, a na dodatek - zawsze znajdzie się dla niego zastępca.

Sprawa jest dziecinnie prosta - w Polsce jedynym ośrodkiem władzy jest Rząd. Nie Prezydent, nie samorządy, nie parlament nawet - ale Rząd. A dostać się do Rządu - to trudna sprawa. Pochodna zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Więc żeby trzymać rękę na pulsie, trzeba sprawdzać nastroje społeczne poprzez rozmaite plebiscyty - psychologia uczy nas, że lepiej wygrać taki konkurs, niż przegrać. Więc wysyłamy na zawody tych, którzy mają szansę coś ugrać i patrzymy, gdzie nas lubią.

Biedni politycy miotają się pomiędzy różnymi szczeblami władzy, nie wiedząc, co czeka ich jutro. Nie martwią się tym jednak zbytnio, bo przecież chodzi tylko o to, aby króliczka gonić. I dlatego pewnie w najbliższym czasie różne partie będą nam serwować tego typu newsy, a kandydaci będą wyskakiwać jak diabeł z pudełka.

A kuku

Żeby nie było, że nawalam tylko w PiS - ten sam numer wytnie PO, SLD, PSL (wycinali kiedyś, wytną i teraz), a także każda inna partia, która zechce wejść na planszę. Nic to, że często - jak w przypadku Jacka - jest to misja samobójcza. A nuż się uda! Znowu się jakiegoś dziadka z Wehrmachtu albo babcię z NKWD zamiast konkretnego programu wyciągnie i będzie wesoło. Że nic to faktycznie dla ciemnego ludu nie zmieni, bo zamiast fachowca na stołku usiądzie kolejny politcelebryta? Prawda, ale ciemny lud sam sobie winien. Mógł pomyśleć wcześniej.

I tak kręcą się ci nasi ludzie od wszystkiego. Tu kandyduje, tam zasiada, tam doradza, staruszkę przez jezdnię przeprowadzi, wody ze studni nabierze, dziecko pocałuje, kota z drzewa zdejmie, ziemniaków naobiera - i tyle. Nic z tego nie ma, ale przynajmniej jest o czym pisać w gazecie, na blogu, o czym rozmawiać u fryzjera czy co obśmiać w takich albo innych "Rozmowach niedokończonych".

O przedmiotach mówi się, że jeśli są do wszystkiego, to są do niczego. O ludziach - że są politykami. Albo polskimi "złotymi rączkami". Różnica jest tylko w jakości wykonanej roboty.

Komentarze (16)

Dodaj komentarz
  • marzatela

    Dzięki za uznanie :) Mój RSS też lubi Cię czytać.

    A jeśli chodzi o Kurskiego - to widzę wokół (jestem gdańszczanką), że Kurski nie ma szans.
    Pozdrawiam!

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    W ustroju polskim samorządy odgrywają dużą rolę. Zaryzykuję twierdzenie, że dla codziennego życia obywateli, dla tych najbliższych spraw, są najważniejsze.
    W samorządach skupia się realna władza.
    Z czterech wyborów powszechnych odbywających się w naszym kraju są najbardziej demokratyczne.,
    Jedynie na tym szczeblu obywatele mają realną kontrolę nad ludźmi sprawującymi władzę, łącznie z możliwością ich odwołania, z czego się korzysta.
    Na szczeblu samorządowym regularnie jest wykorzystywany instrument demokracji bezpośredniej, jakim jest referendum.
    Na poziomie lokalnym są możliwe wszelkie sojusze podyktowane pragmatyzmem, nie ma takiej ideologicznej polaryzacji jak w wyborach krajowych.
    Nasza tragedia polega na tym, że powszechne jest mniemanie o nieważności tych wyborów, tymczasem to są jedyne wybory, które mają sens. Tak myślą obywatele, bo politycy już się połapali, że to jest wielki nie do końca kontrolowany obszar władzy. Dlatego obserwujemy takie pozornie paradoksalne posunięcia jak opisałeś. A tylko patrzeć, jak cichaczem spróbują wprowadzić regulacje tego obszaru po swojemu i partyjną kontrolę.
    Dlatego moim hasłem jest, że akurat na te jedne wybory idźmy, potraktujmy poważnie i nie dajmy sobie odebrać swoich praw.

  • wesoly_terrorysta

    @Marzatela: to u mnie jest lepiej, bo Ciebie lubi czytać mój RSS, ale też ja sam:)
    Śmiesznie by było jednak, gdyby Jacuś wygrał, przyznasz:)

    @Slawkas: oj, nie czytałeś uważnie, będzie dwója... Wybory samorządowe - OK, są najlepsze. Lepsze są już chyba tylko prezydenckie. Ale z tą władzą to przeginasz. Samorządy niestety nie maja aż takiej władzy, żeby móc współpracować ze sobą lub rywalizować ze sobą o rozwój. Są ograniczone tym, co narzucił im Rząd. Tak więc idźmy do tych wyborów, jak ktoś chce - proszę bardzo. Ale nie sądźmy, że to już jest takie ważne. Gdyby tłum miał mieć wpływ na coś, co jest realnie ważne, pewnie by mu tego zakazano. Jak mówię - najważniejszy jest Rząd. I nie możesz sobie wybrać premiera. Gdyby szefem Rządu był Prezydent - o, to by była inna rozmowa...
    Ale nawet zakładając, że masz rację:) Samorządy są takie istotne - ale zobacz, kogo nam proponują. Kurskiego. Witki opadają...

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Koniec świata...

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    Nie twierdzę, że wójt tego Gdańska (czy tam prezydent, jak piszesz, nie chce mi się sprawdzać, gdzie to jest...), że jest on ważniejszy od władz centralnych. Ale na swoim terenie ma bardzo dużo do powiedzenia i naprawdę samorząd morze decydująco wpływać na jakość codziennego życia. Jest dużo przykładów miast i gmin, gdzie to świetnie funkcjonuje. Są też przykłady przeciwne, co też potwierdza, jaką rolę mają samorządy. Rzuć okiem na kilka ustaw, zwróc uwagę, gdzie załatwiasz większość swoich spraw, przyjrzyj się listom gości na różnych imprezach,albo porównaj sobie jak wygląda Straż Miejska w porównaniu do Policji państwowej, tego typu rzeczy. Patrzysz przez pryzmat stanowienia prawa i budżetu krajowego. Wiadomo, kto narzuca ramy, ale potem ktoś te ramy wypełnia :)

  • marzatela

    @wesoły_terrorysta
    Śmiesznie? Już się rozbawiłam :) Ja w Gdańsku mieszkam!
    I zgadzam się z sławkasem - samorządy są bardzo ważne. Na co dzień działąnia włodarzy miasta odczuwamy wcale nie mniej niż władz centralnych.

  • wesoly_terrorysta

    @Beata: prawda?:)

    @Slawkas: jak ja piszę, że prezydent, to prezydent - bzdur bym nie pisał:) OK, nawet zakładając, że władze lokalne mają znaczący wpływ (co nie wyklucza mojej teorii - sam napisałeś, że to tylko "wypełnianie ram", a władza jest tam, gdzie te ramy się ustala), to wpychanie tam politcelebrytów dobitnie świadczy o tym, jak na samorządy patrzą wiodące siły polityczne. No i dziwi mnie, że lud to kupuje, zamiast dumnie pokazać owym siłom to, co Anglicy nazywają "bird salute":) Oczywiście - jestem idealistą. Ale nie widzę innego sposobu, aby pokazać tym na górze, co o nich sądzimy.

    @Marzatela: działania typu odśnieżanie, gospodarka śmieciami itp - jasne. Ale to nie "dzięki" samorządom płacisz wysokie składki do ZUS, Twoje podatki lecą w kosmos, służba zdrowia leży, nie masz prawa do obrony, a polska edukacja jest daleka od tego, o czym pisałem i dyskutowaliśmy w poprzednim poście...sad, but true.

  • szpiegowsky

    ja tam się nie znam,
    ale kurski chyba nie jest najlepszym kandydatem na prezydenta. czegokolwiek.

    i jeśli mnie pamięć nie myli,
    to nie jest przypadkiem ten pan, który wbił się za jakiś konwój/ czy karetkę,
    żeby sobie pojeździć autkiem szybciej ZA pojazdami uprzywilejowanymi,
    a potem zasłaniał się jakże niewielką (a o jakiej wielkiej mocy) legitymacją poselską...

    no po prostu ya-da-mann i inne jujitsu i tamagochi w jednym.

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: kurski to człowiek, który obecnie jest w PiS, wcześniej był w LPR (z ramienia tej partii startował już n prezydenta Gdańska - tako rzecze wiki), wcześniej był w PiS, wcześniej AWS, wcześniej ZChN, wcześniej ROP, wcześniej PC - a jeszcze wcześniej NSZZ ""S". Tak, jechał za konwojem, wyciągnął (pół kłamliwie) dziadka Tuska, zmontował z Pati Koti słynne orędzie prezydenckie (z parą gejów z Kanady), oskarżał, gryzł i kopał. Człowiek renesansu. Kandydat idealny - na wszystko:)

  • szpiegowsky

    na jakichś ćwiczeniach pokazano nam jakiś film
    chyba z tymochowiczem w roli głównej, który to tymochowicz zrobił casting na polityka.

    wygrał jakiś chłopaczek, tymochowicz uczył wcześniej wybraną grupę WYBRAŃCÓW jak się zachowywać, co mówić i tp.
    wygrany chłopaczek mówił wiele o swoim postrzeganiu, o swoich poglądach politycznych i określał siebie mianem CENTRYSTY.

    z tego co pamiętam film się skończył tym, że chłopaczek został posłem z ramienia samoobrony...

    znaczy więcej u nas takich złotych ludzi.

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    sodomija i gomorija, żeby nie powiedzieć...

  • szpiegowsky

    a mogę się wtrącić zupełnie nie na temat?

    i powiedzieć, że wybitnie nie podobają mi się immunitety poselskie...

  • wesoly_terrorysta

    A komu się podobają? Poza posłami:)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    nikomu, z pewnością nikomu

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wt, wywal dżeka, bo mi słabo, plisss

  • wesoly_terrorysta

    No nie - on jest integralną częścią notki. Ale dziś będzie kolejna, więc nie będziesz musiała tu zaglądać.

Dodaj komentarz

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci