Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

KTÓRY OKRES ŻYCIA JEST NAJLEPSZY?

wesoly_terrorysta
Myślisz, że ten za Tobą - ale chyba lepiej, aby to był ten przed Tobą.

Za moich czasów... Gdy byłem młody... Ech, gdybym miał te kilkadziesiąt lat mniej...

Też tak macie? Narzekacie - lub sami słyszycie narzekanie - na to, jak to jest ciężko, a jak to kiedyś było łatwiej?

Ludzie mają tendencję do idealizowania swoich wspomnień. Wypierają z pamięci to, co było złe, pozostawiając tylko samo dobro. Są w tym na tyle dobrzy, że gotowi są odciąć sobie rękę (albo inną ważną kończynę), że właśnie wtedy, gdy chodzili do przedszkola, było najpiękniej, najfajniej, naj, naj, naj. Paradoksalnie udaje im się nawet skojarzyć, że piękne wspomnienia związane z wystawaniem w kolejkach albo oglądaniem Peweksu przez szybkę nie jest zasługą sprawnego zarządzania krajem przez towarzyszy, ale że to był najpiękniejszy okres w ich życiu. Cóż, jeśli tak uważają - ich sprawa. Ale jeśli faktycznie tak było, to możemy im jedynie współczuć smutnego życia. Niemniej - dopóki jest to tylko zdanie w ludzkiej głowie, nie ma z tym żadnego kłopotu. Niebezpieczne natomiast jest to, że tego typu opinie są przekazywane następnym pokoleniom, z wyraźnym przykazaniem - korzystaj, bo oto najpiękniejszy okres życia. I taki nowy człowiek faktycznie - zaczyna korzystać z życia w pełni (na tyle, na ile może), jednocześnie wbijając sobie do głowy, że oto złoty okres lada moment się skończy i korzystanie z życia będzie tylko wspomnieniem.

Najwyższa pora zakrzyknąć głośno - gówno prawda!

Pamiętam, że gdy kończyłem podstawówkę, od mojej nauczycielki usłyszałem, ze oto zaczyna się najlepszy okres mojego życia - liceum. I że mam z niego korzystać, bo nigdy się już nie powtórzy (serio?)... Cztery lata później, gdy zdałem maturę i odbierałem świadectwo, od kolejnej nauczycielki usłyszałem podobne słowa. Oto zaczyna się najpiękniejszy okres mojego życia. Studia. Mam korzystać z nich w pełni. Bo to się nigdy nie powtórzy. Zaopatrzony w taką wiedzę na temat nieodwracalności upływu czasu czekałem, aż po uzyskaniu stopnia magistra ktoś do mnie podejdzie i znowu powie magiczną formułkę - oto zaczyna się najpiękniejszy okres twojego życia, Wesoły T.! Wykorzystaj go w pełni.

I wiecie co? Nikt mi tego nie powiedział. Do dziś nie rozumiem dlaczego? Przecież to jest najpiękniejszy okres w życiu!

Co jest takiego pięknego w tzw. "dorosłym życiu", pewnie spytacie? Przecież to tylko praca, obowiązki, dom, dzieci, kredyt, choroby, podatki...

Jeżeli ktoś serio tak postrzega życie, to jest mi go bardzo żal.

Przede wszystkim okres ten to pełna odpowiedzialność - ale też samodzielność. Wreszcie możemy robić to, na co mamy ochotę. To, co lubimy. Chcemy pracować - pracujemy. I to nie w McDonald's na zmywaku, ale a zawodzie, który lubimy i dzięki któremu mamy szacunek. Chcemy spełnić jakieś swoje marzenie - spełniamy je. Nie prosząc o wsparcie rodziców, nie oglądając się na boki. Poprawiamy sobie humor - i tyle. Chcemy się bawić - bawimy się. Nie, nie przy tanim piwie w podłej tańc-budzie. W dobrym klubie, przy dobrym alkoholu. A jeśli ktoś preferuje mniej legalne rozrywki, zawsze może kupić sobie "coś mocniejszego", ewentualnie pojechać do Tajlandii i kupić sobie nastolatkę. To wszystko jest w zasięgu ręki, no może dwóch rak, gdy jest się "dorosłym".

Dalej - nie musimy robić czegoś, czego nie lubimy. Żadnego wkuwania ułamków, skoków przez kozła czy rozmnażania pantofelka. Robimy to, co sprawia nam przyjemność. A jeśli nagle stwierdzimy, że to coś nie sprawia nam frajdy, możemy wszystko zmienić. A najfajniejsza część? Czegokolwiek nie robimy - płacą nam za to! Pomyślcie tylko - płacił Wam ktoś za uczenie się warunków pokoju w Tylży? No, chyba że ktoś miał rodziców bardziej skłonnych do płacenia, niż kochania.

O spełnianiu marzeń już wspomniałem, ale dodam tylko, że w "dorosłości" nie jesteśmy w żaden sposób ograniczeni. Jak mówią dzielni korporanci spod sztandarów międzynarodowej finansjery - sky is the limit! Z nieba nic nam nie skapnie, to fakt - ale znając swój cel, mając plan, możemy rozłożyć odpowiednio siły i dobrać środki, aby marzenie stało się rzeczywistością. No i ta satysfakcja, że do tego wszystkiego doszliśmy sami!

Jak się głębiej zastanowić, to nawet to, co uważaliśmy za minus, może być plusem. Kwestia odpowiedniego spojrzenia. A najlepszym dowodem na to, że to ten okres jest najpiękniejszy w życiu jest to, że nie spotkałem nikogo, kto by chciał wrócić na studia. Albo do liceum... Wrócilibyście? Podejrzewam też, ale tylko mgliście, że jest jeszcze piękniejszy okres. Emerytura. Bo wtedy pracuje się faktycznie "bo się chce", a nie dlatego, że musimy. Oczywiście jest to emerytura w której bliżej nam do rentiera niż rencisty, ale czy to nie może być jedno z marzeń, do realizacji którego możemy swobodnie dążyć?

Tak więc, Drogi Czytelniku - jeśli jesteś na studiach, albo w szkole, i słyszysz, że oto najpiękniejszy okres Twojego życia i chwytaj go pełnymi garściami, bo się nie powtórzy, to weź sobie do serca tylko dwie ostatnie części tej wypowiedzi. Najpiękniejsze dopiero przed Tobą. A jeśli okres żaczy masz już za sobą - to nie narzekaj, że dzieci płaczą, dach przecieka, zona chce na nowe buty, mąż leży i pije piwo, frank podskoczył, sąsiad wierci w ścianie około północy a ta głupia gęś z kadr znowu krzywo na Ciebie spojrzała. Chwyć życie za gardło, przyduś do ziemi i powiedz "teraz to ja jestem Sprite...". A potem obierz sobie jakiś cel, który Cię uszczęśliwi - i go po prostu zrealizuj. I pamiętaj...

Jesteś w najpiękniejszym okresie życia! Wykorzystaj go! Bo on się już nigdy nie powtórzy...

Foto: http://www.flickr.com/photos/gadl/ / CC BY-SA 2.0

Komentarze (15)

Dodaj komentarz
  • szpiegowsky

    @wesoły, kurde no, zią, eno!
    ubiegłeś mnie!
    mniej więcej taki temat notki mam w szkicowaniu.

    chyba do szkoły nie chciałabym wrócić, ale ja tam lubiłam pierwiastki ,
    pantofelka też darzyłam sympatią.
    ale już chyba nawet wtedy byłam w poprzek: bo nie pozwoliłam, aby jakaś tam polonistka wmówiła mi, że to np. miłosz największym polskim poetą był.
    dla mnie słowacki, gałczyński.

    a motto mojego dorosłego życia: radość jest w moim życiu rzeczą główną.

  • zabarwienie

    Jesteś szalony?! :)
    Nie pozostaje nic innego, jak podziękować za tyle optymizmu. To powinna być notka noworoczna. Zresztą, optymizmu nigdy za wiele :)
    Myślę, że każdy okres w życiu jest wart by go docenić i się nim cieszyć. Ale taka nasza natura, niezadowolenie każe nam brnąć dalej i chcieć chcieć :)
    Masz rację, najlepszy okres to ten, kiedy dojrzejemy do samostanowienia. Przebiegle jednak ktoś to wymyślił, że właśnie na ten czas przypada nam najwięcej obowiązków, także wobec innych. W przeciwnym wypadku po ulicach chodziliby rozentuzjazmowani trzydziestolatkowie - a tak nie jest, oni akurat biorą udział w wyścigu :)
    Pozdrawiam :)

  • Gość: [slawkas-taktyczny] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    Tak i mi się wydaje, że najlepszy jest zawsze ten okres życia, który właśnie mamy. W swoich różnych okresach słyszałem to samo, co Ty opisujesz, tylko na wspak. Jak mówiłem, że fajnie to jest, to słyszałem "poczekaj, pójdziesz do liceum/na studia/ do wojska/do pracy/ożenisz się... TO ZOBACZYSZ." Byłem, i jakoś nie zobaczyłem. Róbmy swoje, panowie. i panie. Albo może - uznajmy za swoje, to co mamy ;)

  • wesoly_terrorysta

    @szpiegowsky: i co z tego, że ubiegłem?:) W dawnych czasach, gdy jeszcze Ciebie nie było na tym blogu, parę razy zdarzyło się tak, że Slawkas napisał coś, co ja już-już miałem opublikować. I co? I i tak opublikowałem. Więc kończ szkic i wrzucaj. Popastwimy się nad Twoim tekstem także, a co!:)
    Motto ładne, nie powiem:) W szkole też lubiłem pewne rzeczy, ale nie umywa się to do życia dorosłego. Jak by to powiedział jakiś uesańczyk: dorosłość is awsome!

    @zabarwienie: witam witam, dawno Cię tu nie było, tęskniłem już!:)
    Szalony? A dlaczego?
    Cieszę się, że spodobał Ci się optymizm w notce, to zawsze fajnie wiedzieć, że ktoś się uśmiechnął...gdzieś tam, na świecie:)
    Nie miałbym nic przeciwko tłumowi rozentuzjazmowanych trzydziestolatków:)

    @slawkas: ciekawa teoria - różna od teorii zabarwienia:) Bez względu jednak na to, czy najlepszy jest ten, w którym jesteśmy, czy ten, w którym będziemy - najważniejsze, aby nie okazał się ten, który już dawno za nami.
    A "straszenie", że po ślubie / w pracy / na studiach ZOBACZYSZ to jeden z bardziej oklepanych motywów. Może kiedyś zbierzemy takie strachy na lachy, jakimi karmi się nas na różnych etapach życia - i jakoś je wyśmiejemy?

  • zabarwienie

    Dlatego, ze każdy kto myśli inaczej niż tłum, postrzegany jest jakoś tak... no wiesz :) A już osoba, która jest zadowolona - to dewiant, szaleniec :) No i cóż, ze pozytywny, ale dewiant :) Troszkę się przekomarzam, myślę, że to wyczuwasz, ale tak mi się skojarzyło, że za bardzo nie ma co pokazywać, że człowiek jest zadowolony, bo to drażni innych. A z drugiej strony nie ma co się innymi przejmować - no i bądź tu człowieku mądry :)
    Wręcz mnie zmuszasz żeby zaglądać TU rzadko :) - to takie miłe gdy ktoś tęskni :)))

  • wesoly_terrorysta

    @zabarwienie: a, w takim sensie...to może się zgadzać. Ludzie często mi mówią, ze jestem...hmmm - wyjątkowy (choć czasem używają niecenzuralnych słów), ale potem dodają, że za to mnie lubią:)
    Ja do niczego nie zmuszam. Od jakiegoś czasu publikuję jeden tekst tygodniowo. A kiedy ostatni raz pojawił się u mnie Twój komentarz?
    No, chyba, że moje błyskotliwe rozważania na temat Pieronka i Dody Cię nie porywają:)

  • szpiegowsky

    pieronek by grejt ;-)

    @wesoły w wolnej chwili skończę szkic. i zapodam linka.
    od razu dodam, że u się to ja jestem najrówniejsza ;-)

  • wesoly_terrorysta

    OK, czekam na Twoją notkę.

  • Gość: [Matriks] *.home.aster.pl

    Josemaría Escrivá de Balaguer

    Nawrócenie jest sprawą jednej chwili. Uświęcenie - dziełem całego życia

    :))

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    wróciłabym do liceum...i parę rzeczy zrobiłabym inaczej...
    jestem stara i nadal studiuje:(

    tak, wróciłabym do...15 roku zycia, jeszcze raz i jeszcze raz...i jeszcze raz...

  • wesoly_terrorysta

    @Beata: ale coś takiego to się zdarza (choć lepiej, żeby nie powinno): to bym zrobił inaczej, tamtego bym nie zrobił. To nie dotyczy tylko liceum, ale nawet minionego tygodnia. Spoko:) Niemniej polecam - pamiętajmy o przeszłości, ale żyjmy na przyszłość. Alleluja i do przodu!:)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    piętnaście WT, piętnaście:)

  • szpiegowsky

    @beata mnie się kiedyś wydawało, że też chciałabym wrócić do liceum.
    w sumie było fajnie i przyjemnie.
    ale po namyśle: myślę sobie, że łeee, wolę to co mam teraz, niż klasówki, lekcje, jakieś kombinacje alpejskie w celu wyrwania się na wagary.

    zgadzam się z wesołym, że mamy tak, że sobie myślimy, że gdybyśmy zrobili to czy siamto inaczej, to mielibyśmy obecnie inne życie.
    z perspektywy czasu i różnych zdarzeń myślę, że to tylko nasze złudzenie, że coś byśmy zmienili.

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    byłam dzisiaj w Domu Pomocy społecznej...

    to niemozliwe, ale chciałabym wrócic i zmienić...

  • Gość: [fm group] *.comtec.net.uk

    Akurat tego szukałem. Dzięki za interesujący wpis - na prawdę miło się go czyta.

Dodaj komentarz

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci