Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

KUP SE BABĘ

wesoly_terrorysta
A drugą, taką samą - dostaniesz GRATIS!

I znowu absurdalność świata za oknem sprawia, że planowana notka musi poczekać. A w mojej głowie jest już ładny tytuł notki (i początek wstępu), będącej niejako kontynuacją tej o szkole. Tym razem na tapetę trafi kolejny istotny filar "wychowywania dzieci" - ale tylko, jak będzie czas. To zresztą niepierwsza notka, która czeka i czeka - pamięta ktoś jeszcze moją obietnicę z Blog Day o liście śmiesznych stron? Pewnie pamięta...

Ale do rzeczy.

O (tu z dobrą minutę zastanawiałem się nad odpowiednio wysublimowanym epitetem) tych kretyńskich parytetach już pisałem. Krótko i dobitnie. Jak widzę - nasza ukochana władza nie czyta poważnych blogów, w związku z czym w minionym tygodniu sprawa parytetu wypłynęła w Sejmie (jeśli dobrze kojarzę, nie wymagajcie ode mnie śledzenia polskiej polityki, bo gówno mnie ona obchodzi, dopóki Olewnik nadal nie żyje - a sprawdzałem na Wiki, nadal nie żyje). Niemniej cieszy mnie niezmiernie, że moje ziarno padło na żyzną glebę i wydało plon - stokrotny, tysiąckrotny, a nawet tylu -krotny, że mój ulubiony bloger od Kosmosu nie widział takich cyferek.

Żyzną glebą okazały się być bruzdy mózgu posłanki Kempy. Która ostatnimi czasy, jeśli dobrze kojarzę, wyrasta na nieco konkretniejsze skrzyżowanie Beger i Błochowiak, z odchyłem w stronę Rokity (Nelly albo Marii Władysława, nie rozróżniam ich). Otóż pani Kempa, w przebłysku geniuszu, rzuciła precz w kąt jakieś (nie, nadal nie wpadłem na żadne epitet) kretyńskie parytety i postanowiła - uważajcie - płacić za kobiety w parlamencie.

OK, spokojnie. Step by step.

Płacić. Za kobiety. W parlamencie. Z podatków. Naszych.

Jak do czegoś takiego doszła nasza genialna posłanka? Pewnie jak Puchatek - myślała, myślała...aż wymyśliła TO. Najogólniej rzecz ujmując - parytety sucks. Bo co z tego, że damy kobietom 50 (30, 40, 80) procent miejsc na liście, skoro będą to miejsca ostatnie. Lepiej nagradzać te partie, które faktycznie wprowadzą do polskiego parlamentu płeć piękniejszą. I dawać im więcej kasy! Proste i genialne - zamiast (tu wstaw swój ulubiony epitet) parytetu, mamy realne narzędzie polityki równych szans. A wszystko bez zwiększania wydatków na partie polityczne. Chwalmy Matkę Ziemię i Panią Bóg!

Ogarniacie potęgę umysłu pani Kempy? Oczywiście opieram się na wrażej "Wyborczej", którą (wersja dla sami-wiecie-kogo) trzymam w szafeczce obok Tory i Talmudu, niemniej zakładam, że wypowiedzi współpracowników pani Kempy nie są tak do końca sfabrykowane przez polskojęzycznych redaktorów. A co mówi np. poseł Hofman?

To zmotywuje partie, żeby wyszukiwać atrakcyjne kandydatki, przygotowywać je do startu w wyborach i dawać im dobre miejsca na listach.

Brawo. Moje uwielbienie sięga zenitu. Dla pana posła - poniższy obrazek. Wprawdzie poseł Hofman nie doprecyzował, o jaką atrakcyjność mu chodzi i jakie to ma być przygotowanie (dał im przykład Jędrek ze Staszkiem, jak baby przygotowywać do polityki), ale z pewnością jest to jakaś cecha, której nasze niegodne umysły nie pojmą, nawet jeśli im się ją wypisze na murze drukowanymi literami.

Kandydatka musi być atrakcyjna. Kropka.

I tak, moi Drodzy, w oparach orgazmu wywołanego einsteinowskim umysłem pani Kępy, dochodzimy do dzisiejszego tematu - uprzedmiotowienia kobiet w polityce. Nie wiem, ile kosztowałaby hodowla idealnej "atrakcyjnej" kandydatki - ale podejrzewam, że jeśli wyhodujemy ich kilka, to - gdy już się dostaną - cześć tej inwestycji się zwróci. Kasa zostanie w rodzinie, a w ławach zasiądą mierne, ale wierne.

Bo chyba nie sądzicie, że jakaś partia zaryzykowałaby wprowadzenie do Sejmu kobiety tylko po to, aby ta po miesiącu przeszła do konkurencji? O nie, przecież w następnych wyborach kobieta się przyda - przecież to żywa kasa!

Tak dla wyjaśnienia - takim samym uprzedmiotowieniem jest parytet. Bo w nim kobiety to tylko zapełniacz list wyborczych. Jedyne, co może być lepsze w parytecie to to, że łatwiej by mi było startować do Sejmu z ramienia Partii Kobiet...

Zapowiadam, że jeśli parytety wejdą, to nie zagłosuję na żadną kobietę - nawet na klona Skłodowskiej. Ze zwykłej, samczej zawiści. Tak coś czuję, że będziemy musieli przeboleć to (epitet) kretyńskie prawo - do czasu, aż znajdą się kolejni uciskani. Niepełnosprawni, homoseksualiści, Cyganie, Żydzi - pełen wachlarz. Dla każdego po parytecie. Mam nadzieję, że uda mi się wtedy załapać do jakiejś kategorii - innej, niż heteroseksualny, biały, katolicki mężczyzna. Ba - mam pewność. Widziałem gdzieś rysunek (no nie mogę znaleźć, a się staram), jak będą wyglądać trendy dyskryminacji w XXI wieku: zombie, roboty, aż do żydowskich robotów zombie w latach 90. Tak to jest z tą nietolerancją - nie zniknie. Człowiek człowiekowi zawsze będzie wilkiem (a zombie zombie będzie zombie) - i jeśli go nie będzie dyskryminował i popychał do garów, to pewnie wyceni jego osobę na konkretną sumkę.

Na ile wyceniacie posłankę Kempę? Podajcie w rozbiciu na ciało i umysł.

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • szpiegowsky

    ale, ale, to chyba nie może być prawda...?

    ja, jako baba nie uznaję nawet koncepcji parytetów,
    mimo, że zdarzyło mi się parę razy być w sytuacji, że oceniono mnie nie po umiejętnościach, ale właśnie po byciu babą.

    ale jednak: cały czas uważam, że każdemu według zdolności,
    a nie długości spódnicy, czy piękna...

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    W dyskusji o parytetach całkiem niepotrzebne są próby udowadniania, że to złe dla kobiet. A kogo to obchodzi? To jest złe dla społeczeństwa. Jest niedemokratyczne, tak bym powiedział, gdybym był demokratą. Nie jestem, więc mogę tylko wytknąć fałsz zwolennikom parytetów, którzy tak bardzo się powołują na wolność, równość i siostrzeństwo. A gdzie jest fałsz, tam wiadomo, że chodzi o niszczenie społeczeństwa i darcie kasy.
    Ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że parytety są przeciwko mnie, jako facetowi. To wystarczy mi za całe uzasadnienie, żeby być przeciw. Przeciw zwolennikom parytetów a nie kobietom. Bez podtekstów. I bez przebaczenia :)
    Jaja (anie jajniki) muszą się dziać teraz w sejmie i partiach politycznych. Wprowadzenie parytetu będzie oznaczać wypchnięcie na margines całej rzeszy działaczy-mężczyzn, którzy do tej pory budowali aparat. Do kosza poszłyby lata pracy i zasługi, a na gotowe pojawią się osobniki, których najważniejszą kwalifikacją jest trywialna powtarzalność w budowie 2 chromosomów, na co i tak nie miały wpływu. Po pierwsze, to nie przejdzie w taki sposób, żeby przeszło naprawdę, czyli nie wyjdzie poza poziom propagandy. Po drugie, większości kobiet to naprawdę nie obchodzi, i ci co liczą na kolejne chwytliwe hasełko, zawiodą się na efektach. Ale w końcu chodzi tylko o wzburzenie opinii publicznej i odwrócenie uwagi od istotnych problemów.

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ja mogę dać za Kempe jedynie mój debet...

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: ja też nie mogłem w to uwierzyć. Jak się jednak okazuje - geniusz PiS sięga tam, gdzie wzrok nie sięga.
    Widzisz, Ty jesteś najprawdopodobniej normalną, zdrową, porządną kobietą, która w przypadku niepowodzenia bądź jakiejś dyskryminacji mówi "mam was w nosie" albo walczysz dalej. A takie zachowania nie pasują tym wszystkim nieudacznikom w spódnicy, które chcą coś mieć BO TAK. Czasem zastanawiam się, czy to nie jest jakiś permanentny PMS...

    @Slawkas: toteż o parytetach pogadaliśmy w poprzedniej notce, nawet się pojawiła jakaś obrończyni postawy roszczeniowej. Natomiast tutaj mamy do czynienia z jakimś niesamowitym filmem, wywołanym przez kosmiczne tabletki. Tu już nie chodzi o to, że ktoś powiedział "fuck democracy" i narysował linię podziału. Tu ktoś się obudził i powiedział "masz kobitę - naści dukata".

    @Beata: ale za ciało czy umysł?:)

  • Gość: [Matriks] *.home.aster.pl

    Parytety kojarzą mi się z murzyńską akcją afirmacyjną w usa, która spowodowała trwanie wakatów, bo nie było wykwalifikowanych chętnych, aby je obsadzić.

    Inna sprawa, że stawiają kobiety w roli obywateli sprawnych inaczej, którzy bez pomocy ani rusz :)
    ... a co do Kempy... jej parytety nie są potrzebne. Tell me why :)))))

  • szpiegowsky

    @wesoły
    bo ja jestem generalnie przeciwko JAKIMKOLWIEK taryfom ulgowym.
    musiałabym użyć brzydkiego słowa na moje zdanie na temat jakichkolwiek taryf ulgowych.

    jakiś czas temu była dyskusja u pawła tkaczyka na temat studiów i ulgowego traktowania studentów, którzy ostatnio tak obrośli w piórka, że przeczytanie 30 stron materiału (na co mieli tydzień czasu) było wielką ujmą na honorze.
    odezwała się tam jakaś panna, że ona nie czyta, bo ma dziecko, bo to, bo siamto.
    no na takie teksty to mnie krew zalewa.
    nikt się nie pyta tych nie dzieciatych, czy też nie chcą taryfy ulgowej, bo mają problemy w pracy albo coś jeszcze.

    co innego- jest wg mnie kredyt zaufania- kiedy komuś mówię- że ok, rozumiem sytuację losową, ale jednocześnie zakładam, że ktoś się potem postara.
    a nie jakieś takie dziwne parytety.

    i niestety też jestem przeciwniczką jakichkolwiek solidarności- czy jajników, czy też jaj.

    nie chciałabym nigdy być zmierzona, lub oceniono moją pracę przez pryzmat tego, że noszę kiecki, czy jaki mam kolor włosów.

    jak wspomniałam: każdemu według jego zdolności, według jego możliwości.

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    za jej buty...

  • wesoly_terrorysta

    @Matriks: no właśnie - też masz wrażenie, że ta cała "pomoc" najzwyczajniej w świecie jest trochę dyskredytująca. Bo się taktuje kobiety jak niepełnosprawnych, dla których potrzebne są podjazdy...

    @Beata: butów nie widziałem, nie wypowiadam się:)

    @Szpiegowsky: użyj, użyj. Tu wolno:)
    Mądra dziewczyna jesteś:) I to nie tylko dlatego, że się ze mną zgadzasz:) Ja też rozumiem, że komuś może być trudniej, że mogą być jakieś problemy - ale parytety to jest generalizacja tych problemów (czyli takie same problemy w dostaniu się do polityki ma Szpiegowsky i Kępa) oraz ich STWARZANIE (bo przeszkód w startowaniu nie ma, choćby feminazistki nie wiem jak zaklinały rzeczywistość).

  • finwe.isilra

    Hmmm ciekawe rzeczy się dzieją, dobrze że Ciebie mam WT, to i się dowiem co to się dzieje w naszym kraju;)
    Co do liczb, których mogłem nie widzieć - ha, no tutaj to nie masz szans, bo akurat w kontakcie z naukami fizycznymi liczby potrafią być niepojęcie wielkie. Więc wara mi od liczb:)
    Sam temat natomiast przypomina mi świat piłkarski - w końcu klub, który ma więcej kasy ma lepszy skład i wygrywa więcej. Przed ucieczką do konkurencji zabezpieczają kontrakty oraz sumy "wykupnego", które blokują zapędy konkurentów. Może to byłoby rozwiązanie - wprowadzić system taki jak w piłce?

  • wesoly_terrorysta

    Finwe, ode mnie dowiesz się tylko tego, co ja sam dowiem się od innych:)
    Nie wiem, czy którykolwiek z tych Twoich naukowców ogarnie umysł posłanki Kempy. W końcu wpaść na płacenie za ludzi - to trzeba być tytanem intelektu.
    Wprowadź do polityki rozwiązania z piłki, a zaraz pojawi się tam korupcja, układy, niemoc.
    Hej, zaraz...

  • finwe.isilra

    A widzisz! :D Wszystko zaczyna się układać!

Dodaj komentarz

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci