Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

BÓG UROJONY – ALE MOHER PRAWDZIWY

wesoly_terrorysta
Przeczytałem biblię racjonalistów. Wisicie mi piwo, bo Wy już tego robić nie musicie.

Tak w rzeczywistości przeczytałem ją dość dawno temu - będzie już kilka miesięcy. Przez ten cały czas nosiłem się z zamiarem skrobnięcia kilku słów na temat tej pozycji. Ale wiecie, jak to jest, gdy człowiek nie ma czasu...

Richard Dawkins w tej jakże popularnej książce stara się logicznie wytłumaczyć, że taki byt jak bóg (nie precyzując, o którą religię mu chodzi) nie może istnieć w żaden znany nam sposób. Jego zdaniem - nie ma innej opcji i każdy, kto choć trochę logicznie myśli, musi dojść do tych samych wniosków, a tym samym stać się ateistą. Autor przytacza różne argumenty, popierające jego teorię i trzeba przyznać, że ciężko czasem odmówić Dawkinsowi żelaznej logiki, z którą nie ma jak dyskutować.

Przeczytałem całość (w moim coraz bardziej ulubionym formacie książki, mianowicie mbooku) i doszedłem do jednego wniosku.

Dawkins to moher.

I to taki moher, że aż piszczy! Przy czym trzeba określić jedno - moher w tym wypadku nie oznacza wiernego słuchacza pewnej rozgłośni radiowej. Moher - to pewien fanatyczny sposób myślenia. To pogarda dla tych, co mają inne zdanie. To niczym niezmącona pewność o jedynej prawdzie, w której posiadanie moher wszedł. To wiara we własne słowa, w ich moc - na równi z wiarą w treść, jaką te słowa niosą. I właśnie kimś takim jest Dawkins. Człowiek, który na kartach swojej książki zapowiada, że jest wrogiem wszelakiego fanatyzmu (i chwała mu za to), sam - w miarę przewracania stron - pokazuje swoje fanatyczne oblicze. Każdego, kto odważyłby się choćby wypowiedzieć inaczej, niż sam Richard Dawkins, należy zmiażdżyć, wyśmiać i pokazać, jakim jest głupcem. Oczekując jakiegoś cudownego nawrócenia na racjonalizm.

Pomijam te fragmenty książki, w których opisywane są wszystkie umysłowe akrobacje, udowadniające nieistnienie boga. Są one ciekawe same w sobie, niektórym nie sposób odmówić jakiejś przewrotnej siły, która przyciąga pomimo posiadania przeciwnego zdania. Ale Dawkins pozwala sobie na "analizę" pewnych (wybranych) fragmentów Biblii - pokazując brak logiki, albo okrucieństwo starotestamentowych relacji Boga z człowiekiem. I tu odchodzi od szacownego naukowa, który za pomocą szarych komórek obala mity. Richard Dawkins staje się w tych momentach komikiem, który za pomocą ironii (często w dużych ilościach) oraz rozbierania zdań z Biblii na pojedyncze wręcz wyrazy próbuje wyśmiać to, w co wierzą miliony. Co ciekawe, nie stara się w żaden sposób zanalizować podejścia judaizmu ani nie analizuje Koranu. No, ale może etykieta antysemity i groźby imamów skutecznie odstraszają postępowego profesora od analizy religii jako takiej i pchają go w stronę szyderstwa z tej, która nie odpowie inaczej niż najwyżej drugim policzkiem.

Dawkins zdaje się mieć głęboko w dupie powody, dla których ktoś może wierzyć. Jeżeli wierzysz, bo tak zostałeś wychowany, bo tak ci z tym lepiej, jeśli wiara w jakiś sposób pomaga ci przetrwać na świecie - to wszystko jest nieważne. Jesteś zacofany i przez Dawkinsa stawiany na równi z fundamentalistami, którzy porywają samoloty i wysadzają się w autobusach. Po prostu musisz myśleć tak, jak Dawkins - inaczej pokazujesz tylko niesamowity poziom własnej głupoty. Przecież tylko głupcy wierzą w coś, co nie istnieje. Bo nieistnienia boga Dawkins jest pewien na jakieś 300%, jeśli nie więcej. Napisałbym, że wręcz w to wierzy, ale on nie wierzy w nic. On wie. Pod tym względem nie różni się od irańskich ajatollahów czy skrajnych talibów, nie można go też odróżnić od fanatycznych chrześcijan, podpalających kliniki aborcyjne.

Jednak Dawkins jest o tyle śmieszniejszy od wszystkich innych fundamentalistów, że poświęca niebywałą energię na udowodnienie, że coś, w co sam nie wierzy, nie istnieje. To już zakrawa na obsesję, jakąś formę manii bo przecież normalny człowiek machnąłby ręką. Ale nie Dawkins. On ma misję. I niestety - coraz więcej osób przejmuje ten styl bycia. Osoby, które na każdym kroku muszą podkreślić swój racjonalizm. Muszą pokazać śmieszność różnych wierzeń. W Polsce przyjmuje to dodatkowy, groteskowy wymiar - bowiem u nas racjonalizm zdaje się mocno mieszać z antyklerykalizmem. I to nie jest propagowanie jakiejś idei, to nawet nie jest zwalczanie innej (jak u Dawkinsa) - to jest najczystsza forma umysłu ograniczonego gorącą nienawiścią. Ludzi przekonanych o własnej wyższości, gotowych rzucić się do gardła - albo we własny gronie długo debatować o tym, z jakim "ciemnogrodem" żyć im przyszło.

Nieistotne, że ateizm i wszelkie religie mogą obok siebie egzystować w całkowitym pokoju. Nieistotne, że po wyeliminowaniu religijnego terroryzmu i fanatyzmu (ale przecież ludzie zabijają też dla innych idei, nie tylko religijnych) religie to nieszkodliwe wsparcie w codziennym życiu. To nie ma znaczenia, że każdy jest panem samego siebie, i jeśli tylko nie szkodzi innym, to ma prawo zabić się - jeśli wymaga tego jego religia. O nie - dla Dawkinsa religia to zło samo w sobie i w jego świecie religia nie ma prawa istnieć.

Był już kiedyś taki jeden, co twierdził, że bóg nie żyje. Ale Dawkins tego nie twierdzi - on chce to każdemu wtłoczyć do głowy.

Strzeżmy się fanatyków.

PS: a lekturę "Boga urojonego" polecam pomimo tego - ciekawa cegła. Z tego względu polecam formaty elektorniczne - ebook, mbook lub audiobook.

Na zdjęciu: sam Richard Dawkins, pogromca religii, groźny jak pan woźny.

Zdjęcie: flickr.com, autor: Shane Pope, na licencji CC.

Komentarze (19)

Dodaj komentarz
  • szpiegowsky

    @wesoły
    hm, zaskakujące.
    znaczy do dawkinsa mnie nie ciągnie jakoś tak wcale, być może kiedyś z ciekawości go przeczytam.

    dodam: że można być racjonalnym w wierze.
    subiektywnie ocenię, że ja jestem racjonalna.
    i na dodatek uważam, że wiara nie zwalnia mnie od myślenia.

    zawsze walczyłam właśnie o rozsądek i racjonalność w wierzę: skoro wierzę, to muszę umieć w miarę swoich możlwiości (zdolności poznawczych) powiedzieć w co wierzę, niekiedy dlaczego.
    jest sobie taki rewelacyjny film: www.filmweb.pl/f716/Wi%C4%99zy+mi%C5%82o%C5%9Bci,1996 o tym właśnie, że dla kolesia wiedza(nauka) stała się religią i bogiem. całe swe życie podprządkował temu, żeby dostać się do szkoły i zdobyć wiedzę.
    jest scena, w której w kanjpie, w trakcie jakiejś dyskusji zaczyna mowić wyznanie wiary:Credo in unum Deum, Patrem omnipotentem, factorem caeli et terrae, visibilium omnium et invisibilium. itd, po łacinie.
    i wygłasza kwestię, że co im po tym credo, skoro nie wiedzą, czy nawet powiedział je poprawnie.

    jak dla mnie: co komu po wyznaniu wiary, jeśli nie wie w co wierzy...

    wiara nie zwalnia z myślenia.
    nie bez przyczyny mądrość jest cnotą.

    * * *
    a ksiązka kojarzy mi się z takim dziełem pewnego ks. profesora, podobno wybitnego teologa, który stwierdził, że oto napisze rzucający wszystkich na kolana poważny i naukowy traktat o mariologii.
    i napisał....
    tylko, że już we wstępie mu wyszło, że maryja miała cudnie rumiane lica, że jak szła, to nad nią latał i motylek i jaskółka...
    nakanapie.pl/book/48933/drogi-i-bezdroza-mariologii.htm

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    hm......hm.....hm.....to ja mogę kupić to piwo....hm...ale facet po prostu kase robi przecież, prawda? musi byc w tym jakas filozofia, sens?

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    W kilku miejscach w sieci byłem świadkiem lub nawet uczestnikiem takich dyskusji, w których ni z tego ni z owego pojawiało się nazwisko Dawkinsa i jego poglądy jako swoiste ultima ratio. Za pierwszym razem pomyślałem, że ktoś wrabia biedaka. Teraz już wiem, że to taki tolerancjonistyczny kołtun i znak wywoławczy myślących-że-myślą-inaczej. Być może słaba wśród zwolenników Dawkinsa znajomość jego "dorobku" jest powodem, że jego lądy jawią się jako niespójne i powierzchowne. A być może nie. Być może właśnie taki jest w rzeczywistości i do tego pokroju ludzi trafia ze swoim przekazem, co zdają się potwierdzać Twoje uwagi. Za to bezgraniczne poświęcenie w czytaniu piwo się należy :)

  • szpiegowsky

    .jak ja przeczytam coś dawkinsa to też dostanę piwo?

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    nawet wódkę

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: dla każdego myślącego człowieka rozum i wiara nie wykluczają się. Mogą żyć równolegle, nawet w ramach tej samej głowy. Cóż szkodzi mi twierdzić, że ewolucję ktoś kierował? Najwyraźniej jednak dla niektórych takie połączenie te herezja. Są na świecie fanatycy, którzy wykluczają udział istot wyższych, jak i tacy, którzy zatykają uszy na samo słowo "ewolucja". Jednych i drugich należy omijać.

    @Beata: jeśli facet robi na tym tylko kasę, to tym gorzej. Bo jeśli w to wierzy - to jest niebezpiecznym fanatykiem. Ale jeśli nie wierzy, to jest chorym cynikiem, który stworzył armię wiernych fanatyków.

    @Slawkas: Dawkins to taki guru racjonalistów. Samo w sobie nie jest to groźne. Groźne natomiast jest to, że owi racjonaliści są chorymi z nienawiści fanatykami, którzy w imię politpoprawności chcę nam odebrać wolność wyznania.

  • Gość: [slawkas] *.abnqu2.dynamic.dsl.tele.dk

    @szpiegowsky: piwo za samo przeczytnie Dawkinsa nie przysługuje. Trzeba jeszcze nie mówić tak jak on, bo się gadka przy piwie nie będzie kleić :)

  • wesoly_terrorysta

    Otóż to, dlatego piwo dla mnie proszę:)

  • szpiegowsky

    @slawkas
    nie zaczynaj, ja jestem okropnie ambicjonalna ;-)
    jeszcze trochę, i zacznę mówićjak dwa dawkinsy, i kto mi wtedy dwa piwa postawi?
    ja się pytam kto?

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ja jedno:)

  • finwe.isilra

    @WT: No no, kto by pomyślał, często się nie zgadzam w różnych kwestiach, z przyjemnością jednak przeczytałem Twój wpis. Nie czytałem żadnych wypocin Dawkinsa, jednak trudno mi w zasadzie coś dodać do tego, co napisałeś. O Dawkinsie słyszy się często w wielu miejscach, faktycznie przez niektórych uważany jest za prawdziwe bożyszcze, gościa, który głosi prawdę objawioną. Już sam ten fakt nastraja mnie do niego trochę wrogo. Gotów jestem bez wahania uwierzyć w to, co napisałeś - ładnie wpisuje się to do mojego światopoglądu, gratuluję:)

    Kwestia tego, czy nauka i religia mogą istnieć obok siebie pokojowo, wydaje mi się oczywista. Chętnie w takiej sytuacji powołuję się na dzieła ks. Michała Hellera, który wyśmienitym jak uważam kosmologiem jest, do tego oczywiście księdzem przez pełne K. No i co? I nic, gość żyje, potrafi istnieć w tym rozdwojeniu, nigdzie nie wprowadza dinozaurów przed tysiącem lat na Ziemi, nie sugeruje, że nauka to wielkie bagno uwłaczające wierze w Boga. I chwała mu za to.
    Uważam się jako osoba mocno zainteresowana naukami "fundamentalnymi", pytającymi o sens i cel rzeczy, za kogoś, kto powinien w zasadzie pasować idealnie do grona wielbicieli Dawkinsa. A jednak dla mnie ten facet jest odpychający, właśnie dlatego, że sprawia wrażenie "wiedzącego" i narzuca swoją wizję rzeczywistości. Można wierzyć lub nie, dla mnie to obojętne, nie prowadzę krucjaty przeciw wierzącym, sam nie jestem pewien, w co wierzę, a w co nie. Fascynuje mnie złożoność Wszechświata, która sugeruje jak się zdaje, iż ktoś może maczał w tym palce, jednak tego nie wiem. Nie pozwolę jednak na to, by jakiś wariat przekonywał mnie na siłę do czegoś.
    Gratuluję wpisu, bo zacny zaprawdę jest:)

  • szpiegowsky

    @finwe
    bo heller zaiste świetny jest.

    ale pewne rzeczy po prostu trzeba umieć robić z klasą.

    myślę sobie, że ja też nie prowadzę krucjat.
    i nawet zdarza mi się słuchać ludzi, którzy naprawdę głoszą przedziwne poglądy.
    jednakowoż chyba chodzi też o to: jak się je głosi.
    z tego wychodzi, że dawkins ma swoją prawdę objawioną, i tylko jego prawda się liczy.
    ja poproszę jakieś objawienie, ale z opcją wyboru: że mogę sobie tylko posłuchać, i nic więcej nie muszę.

  • wesoly_terrorysta

    @finwe: jak to miło, że się zgadzamy...ZNOWU:)
    O pracach Dawkinsa nie mówmy z taką znowuż pogardą, bo to jednak kawał czyjejś pracy, dość rzetelnie wykonanej. Dawkins to sprawny rzemieślnik, a może nawet i twórca - w swojej kategorii. Z tego co kojarzę (nie czytałem, ale chciałbym) jego poprzednie książki, np. "Samolubny gen" nie były takie kontrowersyjne przez swoją napastliwość, a nawet ktoś mi je polecał, jako dobrą literaturę popularnonaukową. Problem powstaje wtedy, gdy takie eleganckie utwory wykorzystywane są przez różnej maści krzyżowców. Dla nikogo logicznie myślącego nie ma problemu w pogodzeniu wierzących i niewierzących (choć może być problem w pogodzeniu wiary i rozumu, to co innego), ale Dawkins ma jakiś problem - i, co najgorsze, przepisuje ten problem na innych. A oni to podchwytują.
    Dziękuję za słowa pochwały:)

  • szpiegowsky

    @wesoły
    ja do dawkinsa nic nie mam, i nie lekceważę.

    no, może lekceważę jego podejście, że oto głosi prawdy objawione, a ty ludu padnij przed nim na kolana.
    niech sobie głosi co chce: ale niech da czytelnikowi szansę zweryfikować i ocenić, czy chce zostać wyznawcą owych prawd, czy też nie.

  • finwe.isilra

    @szpiegowsky: Myślę, że się zgadzamy:) Poglądy innych to nie mój kłopot, nie służę żadnej ideologii, skąd więc miałbym brać zapał do przekonywania innych do swojego światopoglądu?

    @WT: Nie umniejszam naukowej wartości tego, co robi Dawkins. Biologiem - bo chyba jest biologiem - jest może i całkiem niezłym, nie w tym jednak rzecz. Nawracanie ludzi na "dobrą" drogę jest, jak wiemy doskonale z historii, zawsze niebezpieczne i żar nawracających szybko staje się rzeczywistym, bardzo gorącym żarem:)

  • wesoly_terrorysta

    @fi: i o to chodzi - miejmy w pamięci, że Dawkins to niezły mózg, ale niestety, w złej sprawie.

  • Gość 94.254.243.*

    przepraszam Cie kolego ale nie doczytalem tych wypocin do końca. Zatrzymałem sie na pierwszym ( przypuszczam ,ze bylo ich więcej ) błędnie wyciągnietym wniosku. Mianowicie Dawkins precyzuje o jaką religie mu chodzi. Ma na myśli wszystkie religie ! Bez wyjątku i nie ważne czy to jest Jezus czy Blękitna Wróżka z Pinokia. Pewnie wielu takich jak Ty żaluje ,ze nie żyjemy w średniowieczu bo miałbyś pewnie ochote spalić Dawkinsa na stosie w imie swojego boga. Moim zdaniem religia (jakakolwiek) to największa zbrodnia i manipulacja w dziejach ludzkości. Ty jak widać jeszcze sie nie obudziłeś z tej hipnozy. W ogóle domniemam ,ze jesteś księdzem i nie powinieneś chyba pisać "dupa" bo to grzech. Ja też podzielam zdanie Dawkinsa ,ze jestes zacofany. Myslisz tak, jak zostałeś zaprogramowany przez rodziców, szkołe i otoczenie. Zacznij uzywać własnego mózgu. Boga nie ma człowieku.

  • Gość: [racjonalizm] *.internetdsl.tpnet.pl

    Dawkins wyciąga wnioski, które zapoczątkował Darwin i potwierdzają współczesne badania naukowe. Przekonania ludzi w to, że Ziemia (planeta) stanowi centrum "wszechświata" były przez wiele stuleci zakorzenione w naszych umysłach i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Odkrycia Kopernika były w swoim czasie tak przełomowe, jak teraz odkrycia związane z genetyką i zapewne swego czasu w podobny sposób negowały zakorzenione prawdy prezentowane przez kapłanów wszystkich znanych nam wyznań. W ewolucji naszych umysłów wiara odgrywała ważną rolę, gdyż z natury dążymy do zrozumienia wszystkiego, a jeśli jest to trudne, to musimy niewytłumaczone zjawiska przypisać mocom nadprzyrodzonym. Tworzenie prawd objawionych wokół fałszywych założeń związanych z naszym niezrozumieniem jakiegoś zjawiska jest do dzisiaj w naszej naturze (patrz np. politycy budujący wiele prawd do przeciwstawnych poglądów). Prawda objawiona, która znajdzie wystarczająco wielu zwolenników, to już może być religia, o którą można walczyć i za którą można ginąć (tak jak walczymy np. o granice państwa, które zaczęli wyznaczać nasi przodkowie podczas walk plemiennych lub za poglądy polityczne komunizm i kapitalizm).
    Ponieważ jest jeszcze wiele niezrozumiałych zjawisk w przyrodzie (jaka cząstka elementarna powoduje przyciąganie się materii czyli powoduje np. zjawisko grawitacji), to religia odegra w naszej historii jeszcze znaczną rolę poznawczą. Jeśli nawet uda się zrozumieć wszystkie mechanizmy rządzące światem po wielkim wybuchu i odkryjemy inne cywilizacje to i tak będzie można przypisać siłom nadprzyrodzonym wielki wybuch i powstanie materii. Oczywiste jednak wydaje się pytanie: co jest możliwe istnienie od zawsze materii czy istnienie od zawsze Boga czyli rozumnej istoty tworzącej materię i opisującej wszystkie prawa fizyki, a na koniec ingerującej w myśli i życie tylko istot biologicznych nazywanych ludźmi (każda istota z osobna) i osądzając każdą istotę ludzką z osobna poprzez karanie lub gwarantowanie lepszego życia po śmierci ?

  • Gość 94.141.159.*

    To zatrważające , jakie jest podejście młodzieży (jak sądzę) do kwestii wiary i racjonalizmu. Mam wrażenie , że żyjemy ciągle w średniowieczu. A jeżeli potrzebujecie religii do życia , to szczerze współczuję. I mam nadzieję, że kiedyś wszystkie wierzenia religijne trafią tam, gdzie ich miejsce - do mitologii.

    Pozdrawiam pana Richarda Dawkinsa, który ma odwagę przeciwstawić się przesądom i zabobonom proponując rozsądek i racjonalizm.

Dodaj komentarz

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci