Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

WPIS Z JAJEM

wesoly_terrorysta
Jak to leciało? Malutki baranek ma złociste różki.

Zanim z radością podzielimy się jajeczkiem z najbliższymi (albo, gdy jajeczka zabraknie - tradycyjnym opłatkiem), zanim polejemy wodą rodzinę, zamiast olać politykę - warto się na chwilkę zastanowić, czy do tych świąt przygotowaliśmy się tak, jak trzeba.

Nie, nie mówię tu o umytych oknach czy pomalowanych jajkach. Mówię o Wielkim Poście i o refleksji, jaką powinien z sobą nieść. Refleksji, która mogłaby się pojawić bez względu na wyznanie, a nawet jego brak (do Was mówię, Dawkinsowcy, macie w końcu wolny poniedziałek, odwdzięczcie się jakoś). Czy w Poście zastanowiliście się nad sobą, nad swoim życiem? Czy może podjęliście jakieś postanowienie?

Tu uwaga z ust pewnego księdza - dieta celem schudnięcia nie jest odpowiednim postanowieniem...

A może pora na podsumowanie po pierwszym kwartale postanowień noworocznych? Czy jestem fair względem siebie? Jak się czuje moja silna wola? Czy postanowienia te były przemyślane, czy ich realizacja sprawia mi przyjemność? Może warto je zrewidować, sprawdzić, czy nadal tego chcemy. Tak np. jest ze mną i moim hasłem "jeden wpis tygodniowo" - chyba odejdę od tej polityki. Widzę, że do pisania się czasem zmuszam, wykorzystałem prawie wszystkie posty awaryjne, a to, co tworzę na bieżąco, nie jest do końca takie, jak bym chciał. Może warto pisać rzadziej, a lepiej?

Ostatnio Veronica i Slawkas dużo mówią o minimalizmie. To chyba dobry punkt wyjścia do tego typu rozważań. Czy to, co mam, nie przysłania mi tego, kim jestem? A może to, co mam, pomaga mi lepiej być? Czy widzę gdzieś na horyzoncie jakiś punkt, pewien spokojny port, zen - i czy dążę do niego? Czy może miotam się od ściany do ściany, w pogoni za rzeczami codziennymi, zapominając, że jesteśmy tu przez chwilę nie po to, aby wegetować? Czy chcę zakończyć ten rok / miesiąc / tydzień / dzień jako taki sam człowiek, czy może mam zamiar się rozwinąć? W dowolny sposób, na dowolnym polu. I zmienić swoje życie. Oraz - zmienić życie innych. Na lepsze.

Skoro już jesteśmy przy celach - jakiś czas temu przesłuchałem podcast bodajże z 43folders.com, w którym David Allen (guru od produktywności) mówił, że nigdy nie osiągamy naszych założonych celów. Bowiem zawsze, w połowie drogi do celu, dzięki zdobytemu już bagażowi doświadczenia, uświadamiamy sobie, że chcemy czegoś innego. Doprecyzowujemy nasze cele. I określamy je na nowo. Ale - i to już moje zdanie - najważniejsze, aby te cele mieć. Oraz aby do nich dążyć.

Jeśli ostatnie 40 dni upłynęło Wam na - ujmując to delikatnie - niczym, przeplatanym ewentualnie udziałem w nabożeństwie gorzkich żali, to macie jeszcze kilka dni, aby to zmienić. Dość istotnych dni. Zwolnijcie nieco, wyciszcie się, zastanówcie się nad tym, co dla Was może być takim zen, w czym możecie odnaleźć swoje kung-fu, spójrzcie na siebie z perspektywy - bliższej, dalszej. Zastanówcie się nad minimalizmem w swoim życiu - jak go rozumiecie, czy taka droga Wam odpowiada.

A potem zacznijcie żyć tak, jak nigdy przedtem. W końcu w te święta mówimy o odrodzeniu się życia.

A jeśli komuś nie podoba się mdły, kaznodziejski ton, w który mogłem (w co nie wierzę) uderzyć, to o odradzającym się życiu mówi też Wilq w jednym z komiksów dostępnych na swojej stronie. Do przeczytania i rozważenia - obowiązkowo!

Wszystkim moim Czytelnikom życzę dobrej refleksji przed świętami, nabrania energii przy świątecznym stole pośród bliskich - i do zobaczenia po świętach.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • szpiegowsky

    @wesoły dla mnie zawsze takim przyczynkiem do zatrzymania się i zamyślenia jest właśnie ten czas wielkiego postu.
    to: 7 tygodni bez. a czasami 7 tygodni z: właśnie z jakimś dodatkowym trudem.

    minimalizm jest też według mnie takim szczególnym sposobem na przemyślenie pewnych rzeczy.
    na weryfikację tych ważnych, od tych mniej, a odrzucenie różnych "widzimisię".
    jest takim sposobem na to doprecyzowanie celów:
    bo to, co wydaje się być nam celem na początku drogi, w pewnym momencie okazuje się być miejscem, gdzie wcale nie potrzebujemy dojść.

    dla mnie każda taka próba właśnie doprecyzowania, czy rozważenia celu: jest lekcją pokory, cichości serca.
    bo możemy wszystko- ale nie wszystko jest pożyteczne.
    a tak naprawdę nie ma wolności bez odpowiedzialności.
    wolnością jest wybór wyznania, wybór drogi- odpowiedzialnością to, jak tą drogą będziemy kroczyć.

  • Gość: [slawkas] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    Na dobrą sprawę, to właśnie obecny czas jest bardziej odpowiedni do robienia postanowień, niż noworoczny. Wobec pradawnego obyczaju unikalnej kąpieli na wiosnę oraz jedynej spowiedzi na Wielkanoc, postanowienia noworoczne jawią się wręcz jako Nowa Świecka Tradycja ;) Mając to na uwadze, postanawiam podjąć nowe postanowienia na drugi rok na Wielkanoc przyszłego roku. A na tę Wielkanoc życzę wszystkiego najlepszego! :)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    WT - Ty mojego zycia nie zmieniaj, bardzo Cuie proszę:)

    Nie mam zamiaru jakoś szczególnie teraz zastanawiać się, zamyslać, bo akurat 99% społeczeństwa mówi, że teraz trzeba...życzę tak jak i Ty wesołych świat, bo mam wolne dni, bedę jadła i będę robić misia z rodzina i może nawet wykonam pisankę z muchą.
    Ale mam juz chyba dość sztampowego zycia według kalendarza katolickiego, w lutym to, w grudniu tamto...na dodatek jesli radość z powodu narodzin jest zawsze w tym samym dniu to juz radość z powodu zmartwychwstania lata po marcu i kwietniu...
    Alleluja, to byłam ja Beata

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: tak, refleksja to podstawa. To chyba jedna z istotniejszych kwestii w dobrym przeżyciu tych świąt - bo jak się człowiek zastanowi, to może postanowi coś w sobie zmienić, czyli narodzi się na nowo. I to będzie takie wcale nie symboliczne odrodzenie się życia na wiosnę. Porządki w domu, porządki w głowie - jakoś tak to się układa.

    @Slawkas: dokładnie - wiosną i przyroda, i religia, mówią nam o nowym początku. Przełom lat kalendarzowych to twór sztuczny - bo co to za powód do postanowień, że dzień robi się coraz dłuższy? A jeśli dzień się zrównuje z nocą, nadchodzi wiosna, wszystko się budzi - to już powód lepszy:)
    A ja po świętach planuję spisać postanowienia noworoczne i zacząć je realizować. Już teraz, nie czekając na przyszły rok.

    @Beata: już je zmieniłem:)
    OK, to nie zastanawiaj się teraz - ale chyba nie planujesz nie zastanawiać się zupełnie? Katolicy muszą mieć kalendarz do przypominania sobie, kiedy oddać się refleksji nad życiem:) Ale przecież nie musi to być kalendarz obowiązujący...:)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ...............?..........(myśli)...........................................WT, masz rację, zmieniłeś:)

  • zabarwienie

    WT - witam poświątecznie. Twoje życzenia spełniły mi się połowicznie. O refleksje nie zadbałam, tak wyszło :-) Był spokój i jakoś tak się do-energetyzowałam. Serio, czuję moc :-)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    WT, czuje się samotna...:)

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    a teraz to troche zaniepokojona...

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci