Menu

Pamiętnik wywrotowca

Nic mnie nie zdziwi - ale nadal wiele może wkurzyć

WESOŁE LINKI

wesoly_terrorysta
Ten wpis przeleżał około roku. Już chyba pora go pokazać.

Przy okazji ubiegłorocznego Blog Day moi Czytelnicy wyrazili wolę poznania dobrych stron, które mogą poprawić humor. A ponieważ takich stron znam kilka, postanowiłem się nimi z Wami podzielić - bo śmiechu nigdy za dużo. Wpierw jednak - kilka słów wyjaśnienia.

Mam w moim czytniku RSS folder o nazwie "Szybki fun". Znajdują się w nim subskrypcje, które charakteryzują się dwoma cechami:

  • cała treść wpisu jest dostępna w kanale RSS,
  • treść ta jest lekka, łatwa i przyjemna - a w każdym razie pozwala mi oderwać się od tego, co akurat robię i przez chwilę zrelaksować.
W ten prosty sposób mogę mieć nieco humoru szybko i efektywnie. A teraz - chcę się tym podzielić z Wami. Fajnie, prawda? Mam nadzieję, że skorzystacie - podaję linki bezpośrednio do źródeł RSS, bo czasem nie tak łatwo je znaleźć na stronie...

Na początek - XKCD. Klasyka komiksu internetowego. Nawet jeśli nie rozumiem wszystkich ich żartów, to i tak z pozostałych mam niesamowity ubaw. To właśnie z XKCD pochodzi rysunek, definiujący każdego sieciowego trolla - to ten po lewej. XKCD czaruje niesamowitym humorem, niespodziewanymi puentami oraz prostą, niemniej trafiającą w sedno przesłania kreską.

Kolejnym przykładem internetowego klasyka komiksowego jest Dilbert. Projekt rozpoczął życie jako garść śmiesznych ilustracji do prezentacji w jednej z wielkich korporacji, a kończył jako komiks komentujący codziennie absurdy pracy korporacyjnej i życia w XXI wieku. Dilbert jest drukowany w wielu gazetach na całym świecie i to w nich - jako że płacą za możliwość druku - można znaleźć najświeższe historyjki. Niemniej to w sieci jest ich komplet - dlatego warto zaglądać do inżyniera z zakrzywionym krawatem, jego rogowłosego szefa, wrednego kota, cynicznego psa, leniwego kolegi, nadpobudliwej koleżanki... Dilbert nie komentuje wydarzeń bieżących, raczej wyśmiewa nasze powszechne wady.

Następnym przykładem szybkiej rozrywki via RSS jest Boli Blog. To polski komiks, aktualizowany bardzo, bardzo, baaaardzo rzadko. Pełen seksu i przekleństw. A przy tym - niesamowicie celny w opisywaniu tego, jak żyjemy. I nie tylko - polecam obrazek odnoszący się do września 1939: dosadnie i prawdziwe.

Następny w kolejce jest wulffmorgenthaler - pod tym niezwykle długim i trudnym tytułem kryje się codzienny komiks pełen krwi, groteski i - jak by to powiedzieć - sporej dawki bezczelnego rechotu. Czasem obrazki są gorszące, czasem tylko śmieszne - ale zazwyczaj nie pozostawiają widza obojętnym. Mi ten rodzaj humoru odpowiada. I to bardzo. Bo jak tu nie kochać stwierdzenia "Zamknij się Krystyno - teraz gotuję dzieci, a potem ty ich posmakujesz i dopiero wtedy będziesz mogła mówić, czy to jest pyszne, czy szalone". A czasem autorzy uderzają w jeszcze mocniejsze, ale jakże prawdziwe tony, podając najefektywniejszą frazę używaną przez żydów "Nie chcesz zajść do mnie? Słuchaj, 5 milionów moich rodaków zginęło w czasie wojny, więc możesz mi chyba zrobić loda?". No i polski akcent, czyli polska tęcza. Nawet jeśli to jest stereotyp, to wywołuj uśmiech.

Na odstresowanie po tych jakże mocnych wypowiedziach zajrzyjmy do najsłynniejszego i najbardziej leniwego kocura, jakiego nosiła komiksowa ziemia. Panie i Panowie - Garfield. Lenistwo, lenistwo - i atakujące nagle poniedziałki. Garfield to czasem mistrz ciętej riposty, a czasem milczący obserwator, pokazujący nam, że w każdym z nas tkwi dziecko. I że wszyscy czasem musimy przytulić się do misia. Źródło, które podsyłam, jest dwujęzyczne, więc można spokojnie podziwiać rudzielca po polsku i po angielsku. I wiedzieć, jak się zachować, gdy ktoś będzie chciał nam wmówić, że poniedziałki nie są straszne.

Kolejny jest blog - komiks o wdzięcznej nazwie "See Mike Draw" - opowiadający historię ludzi z planety Urf (JoeMonster tłumaczy to jako Dżemja). Zastanawiałem się, który z obrazków z tego komiksu dać tutaj na próbę, ale nie mogłem wyszperać najfajniejszego.Wszystkie one są bezkompromisowe, prześmiewcze, dobrze i prosto narysowane - po prostu czysta przyjemność z oglądania tych obrazków. Niestety, aktualizacje są dość rzadkie.

A skoro już jesteśmy przy ostrych, czasem niesmacznych, ale zabójczo zabawnych historyjkach - co powiecie na dwa gołębie, które planują zniszczyć świat? Moje niedawne odkrycie, czyli Fredo & Pid'Jin. Potrafię przy nich wybuchnąć śmiechem na głos. Zgrilluj delfina, zjedz św. Mikołaja i zniszcz świat. Sam się dziwię, że tak długo ich nie spotkałem.

Teraz może, aby Was brzuchy ze śmiechu nie rozbolały - freshome.com - niesamowita strona o architekturze, wstroju wnętrz i designie. Zdjęcia, które tam zamieszczają są niesamowicie piękne. Może nie ma na nich nic śmiesznego, ale za to treść w całości jest w kanale RSS, więc nie muszę skakać po zakładkach w Chromie. Gdy widzę te pomysłowe sofy, przepiękne wille i funkcjonalne krzesła - stwierdzam, że są ludzie, którzy mają prawdziwy dar i to świetnie, że wykorzystują go także w takich prozaicznych sprawach.

Ci z Was, którzy są ciekawi otaczającego nas świata - albo po prostu chcą zabłysnąć w towarzystwie - z pewnością docenią stronę Learn Something Everyday. Za pomocą prostej, wręcz prymitywnej kreski, codziennie prezentowany jest jeden fakt - właściwie ciekawostka. Na przykład - czy wiedzieliście, ze ślimaki potrafią spać przez trzy lata? No własnie - a ja już wiem! Jeden fakt codziennie to akurat tyle, aby móc go zapamiętać - więc jeśli na spokojnie będziemy przeglądać ten kanał, to już po miesiącu będziemy brylować na każdym przyjęciu!

A skoro już poruszamy się przy tzw. inteligentnym humorze - nie mogę nie polecić Historical Tweets. Strona ta jest odpowiedzią na rosnącą popularność Twittera i pokazuje nam, jak mogłyby wyglądać mikroblogowe wpisy znanych ludzi. Także tych z zamierzchłej historii. Napoleon, Hitler, Ghandi, królowie, prezydenci - każdy z nich ma swoje pięć minut sławy na tym fikcyjnym Twitterze. Najczęściej są tu nawiązania do faktów znanych Amerykanom - i do powiedzeń, które samodzielnie przeszły do historii. Niemniej śmiesznie się czyta znane teksty skrócone do 140 znaków.

Koszmary architektury to dokładne przeciwieństwo frshome.com - polski blog skupia się na wszelkich możliwych wpadkach architektów, bezlitośnie piętnując wszelkiej maści "gargamelki". Kominek zaliczył tego bloga do jednego z najbardziej wpływowych - nie bez powodu, choć gdyby siła rażenia "Koszmarów" była ciut większa, z pewnością połowy wpisów z tego bloga nie musielibyśmy oglądać. Niestety - ciągle znajda się ludzie, którzy zaprojektują wszystko. Oraz inni, którzy to zbudują...

Coś czuję, że mógłbym tak jeszcze długo wymieniać. Bo to i Kartonki (które są skandalicznie rzadko aktualizowane, a to dobry polski komiks biurowy jest), i rysunki.bardzofajny.net, a nawet Photoshop Disasters, który chyba jako pierwszy nagłośnił sprawę wybielenia gościa z polskiego banera Microsoftu... A jeszcze znakomite "Plakaty filmowe"...

Nie, nie chodzi o to, abym wymienił wszystkie fajne strony. ale mam nadzieję, że zainteresuję Was przeglądaniem sieci w taki sposób. Zawsze to szybciej i - co mam nadzieję, pokazałem - zabawniej.

Czego sobie i Wam życzę. Do zobaczenia!

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • szpiegowsky

    garfielda darzę sympatią wielką.
    dilberta nie rozumiałam, zanim nie zaczęłam pracować w korpo ;-)

    i teraz nie wiem co m nie bnardziej przeraża-
    to że dilbert jest zabawny,
    czy to, że coraz częściej go rozumiem ;-)

  • wesoly_terrorysta

    @Szpiegowsky: Garfield rządzi, choć perełki trafiają się dość rzadko. Natomiast co do Dilberta - to prawda, że w pełni rozumie się go, gdy pójdzie się do pracy. Ja na studiach Dilberta rozumiałem może co drugiego:) Pewnie gdybym pracował w korpo, śmieszyłby mnie jeszcze bardziej, ale bardziej gorzko, jak Ciebie. Tylko, że ja nie chcę pracować w korpo. Wolę spokojną robotę w zgranym gronie, z ładnym widokiem za oknem:)

  • szpiegowsky

    nie no, ja mam bardzo ładny widok za oknem...
    chociaż to korpo.

    a spotkałam się z ludźmi, którzy nie rozumieli garfielda...
    za to ja z kolei nie przepadam za asterkisem- do tej pory mi się tylko komiksów ich spodobało.

    a jako jeden z najlepszych wg mnie komiksów ever- to calvin & hobbes.

  • Gość: [Beata] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    nie lubię Szpiegowsky za ładny widok za oknem...

© Pamiętnik wywrotowca
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci